Archiwum kategorii 'Informatyka'

Więcej kategorii: Konsumenckie, Liberalizm

Pvolley

Napisałem prostą grę w siatkówkę. W systemie Windows jej uruchomienie powinno być możliwe, ale nie trywialne.

Google trzyma za długo

Google zostało ostrzeżone, że przechowywanie przez nie danych przez dwa lata może łamać unijne przepisy. Podobno to za długo. Nie wiadomo wprawdzie, w czym dwuletni okres przechowywania jest gorszy od okresu, dajmy na to, jednoletniego, ale skoro to prywaciarze, to na pewno używają tych danych do niecnych celów i należy to ukrócić.

(więcej)


Emaile zapychają komunikację

Przeciążenie emailami powoduje, że niektórzy użytkownicy decydują się na rezygnację z tej formy komunikacji - pisze „Washington Post”. Ogromna ilość otrzymywanej korespondencji poważnie utrudnia wykonywanie innych zajęć. (więcej)

Chrome.pl zakończył działalność

Tomasz Sterna, administrator serwera chrome.pl, obraził się na użytkowników i z dnia na dzień zamknął serwer, pozbawiając niektórych (akurat nie mnie) możliwości przeniesienia kontaktów. Serwer chrome.pl został zamknięty do publicznego użytku. Póki co, mój nowy adres Jabbera to kj@kdetalk.net.


„Piracka” Sealandia

Społeczność skupiona wokół serwisu The Pirate Bay postanowiła kupić sobie Sealandię i rozpoczęła projekt zbierania funduszy na ten cel. Otwarto też forum, które wygląda ciekawie, choć jest podmywane przez trzeciorzędne tematy w rodzaju zezwoleń na homożeństwa. Na szczęście są też głosy rozsądku.

Komisji Europejskiej boje z Microsoftem

Microsoft jest zły. Microsoft stosuje niedozwolone praktyki i nadużywa swej monopolistycznej pozycji. Taki przekaz przesyła obywatelom Komisja Europejska, która toczy z nim boje o tzw. uczciwą konkurencję.

Ich efektem są między innymi milionowe kary nakładane na korporację za to, że nie chce ona pomagać konkurentom oraz niedawne pogróżki ostrzegające, aby nie dołączać do systemu operacyjnego Vista zbyt wielu zabezpieczeń. Środowisko wolnego oprogramowania przyjęło to albo z milczącą aprobatą, albo wręcz z otwartym poparciem. (więcej)


Jogger → Wordpress. Poradnik emigranta

Obecnie inkryminowany serwis posiada już możliwość eksportu wpisów, przez co poniższa instrukcja trochę się zdezaktualizowała. Być może jednak komuś się jeszcze przyda.


Jak wiadomo, od wersji 2 serwis blogowy Jogger nie jest już wolnym oprogramowaniem. Przez to jego użytkownicy są zdani na łaskę lub niełaskę (zwykle niełaskę) administratora i jedynego dewelopera systemu - Sparrowa. Nie jest to sytuacja ani komfortowa, ani bezpieczna, ani efektywna. W poniższym poradniku opisuję, jak można przenieść całą (no, prawie) bazę danych Joggera na Wordpressa. Zakładam korzystanie z jednego z systemów uniksowych. W popularnym systemie operacyjnym też zapewne da się to zrobić, ale nie tak łatwo.

(więcej)

Wolne oprogramowanie

Inna wersja poniższego artykułu pod tytułem „O wolnym oprogramowaniu” ukazała się w 835. numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Aktualizowano: 30 VIII 2007 r.


Większość użytkowników komputerów korzysta z oprogramowania prawnie zastrzeżonego, nawet nie zastanawiając się nad zasadnością takiej formy licencjonowania. Warto wiedzieć, że istnieje dla niego alternatywa.

W latach 70. rynek oprogramowania różnił się znacznie od obecnego. Nie były wtedy powszechne licencje jednostanowiskowe czy też „tylko do użytku niekomercyjnego”. Nie było też w związku z tym powszechne pojęcie „piractwa”. Istotną rolę w tworzeniu oprogramowania pełniły uczelnie, na których zatrudniano społeczności hakerskie. (Warto zaznaczyć, że w mediach zwykle mianem hakerów określa się błędnie krakerów, czyli osoby łamiące zabezpieczenia komputerowe. W rzeczywistości słowo „haker” oznacza osobę o bardzo dużych umiejętnościach programistycznych, której sprawia przyjemność rozwiązywanie nowych problemów). Hakerzy byli użyteczni zarówno dla uczelni, jak i dla dużych korporacji, które sponsorując ich działalność uzyskiwały w zamian bardzo wydajne centra badawcze będące źródłem najwyższej jakości kodu. Przekazując im oprogramowanie, producent korzystał na wprowadzanych przez nich poprawkach. Duża część programów była rozprowadzana w takiej postaci, w jakiej była stworzona, czyli jako kod źródłowy, który mógł być analizowany i dostosowywany do własnych potrzeb. W systemie tym dostęp do programu nie był zbyt ograniczany; aby uzyskać jego kopię, wystarczyło zwykle poprosić o to kogoś, kto go posiadał. Potem mógł on skorzystać na wprowadzonych przez nas usprawnieniach. Nie było to niczym szczególnym - dzielenie się posiadanym oprogramowaniem było naturalnym przejawem współpracy i wielu programistów nawet nie myślało o zastrzeganiu praw do napisanego przez siebie programu; traktowali go jak dobro wspólne. Dla hakerów dzielenie się informacją było jednym z podstawowych elementów etyki.

(więcej)


Piotr Piętak o informatyzacji państwa

Tygodnik „NIE” na pierwszej stronie zamieszcza fragmenty rzekomego wykładu Piotra Piętaka pt. „Dlaczego Polska nie jest nasza?”. Mówca jest podsekretarzem stanu w MSWiA oraz członkiem RWO (opublikował kilka lat temu w „Najwyższym Czasie!” co najmniej jeden artykuł na temat „Linuksa” lub zastosowania wolnego oprogramowania w edukacji). Kilka fragmentów pokazuje, do czego prowadzi nieużywanie wolnego oprogramowania w administracji publicznej.

Otóż PESEL zbudowała jedna firma pana Plucińskiego, […] która do dzisiaj ten PESEL podtrzymuje. Jeżeli są jakieś problemy, to pan Pluciński przychodzi, bierze za to 50 tysięcy miesięcznie i naprawia tam przez pięć minut. On kontroluje PESEL, on nas w gruncie rzeczy kontroluje. My nie możemy zobaczyć, jak działa PESEL, jak działa ta baza danych zbudowana na asemblerze 360-370, w 1986 r., bo […] nie mamy dostępu do kodów źródłowych, więc nie możemy zrozumieć, jak działa ten system. […] Co my mamy zrobić, żeby im tę wiedzę odebrać i odebrać możliwość szantażu? Ten szataż permanentnie od tygodni trwa na nas, ja go odczuwam codziennie. Wczoraj nam się baza zawaliła pierwszy raz, jako ostrzeżenie, mówię to otwarcie, jako ostrzeżenie, że jeżeli będziecie za bardzo rozrabiali, to my wam odbierzemy tego PESEL-a, po prostu go wyłączymy.

[…]

Informatycy nie mają języka, którym mogą dotrzeć do polityków. Bo jak? Jeszcze do naszych polityków, to już w ogóle… Ja mam to szczęście, że pracuję z wicepremierem Dornem od trzech lat i kazałem mu dwie książki przeczytać. […] Więc się zgodził przeczytać te dwie książki. W końcu zrozumiał, co to jest kod źródłowy, co to jest open source, zrozumiał, że Linux jest dobry, bo walczy z Billem Gatesem. A to zawsze fajnie powalczyć z Billem Gatesem…

Rekurencyjny sposób na zarabianie

Google wyświetliło mi dziś następującą reklamę na koncie pocztowym:

Zaciekawiony tym, kto za to płaci i w jaki sposób chce na tym zarobić, kliknąłem w odnośniki. Obie strony były ideologicznie podobne i sprowadzały się do

Perpetuum mobile?