Emaile zapychają komunikację
Przeciążenie emailami powoduje, że niektórzy użytkownicy decydują się na rezygnację z tej formy komunikacji - pisze „Washington Post”. Ogromna ilość otrzymywanej korespondencji poważnie utrudnia wykonywanie innych zajęć.
Problem będzie zapewne narastał, a podstawowa jego przyczyna jest taka, że emaila wysłać jest bardzo łatwo. Nie ma żadnego problemu w tym, aby w ciągu pięciu minut praktycznie za darmo wysłać korespondencję do kilkudziesięciu - kilkuset osób. Co innego w przypadku korespondencji papierowej, którą trzeba napisać (ewentualnie skopiować), zapakować w kopertę i zanieść na pocztę, gdzie jeszcze trzeba zapłacić. A ponieważ zwiększenie wydajności w wysyłaniu nie skutkuje zwiększeniem wydajności w czytaniu, otrzymujemy stosy nieprzeczytanych wiadomości.
Istotne zwiększenie szybkości czytania i odpowiadania jest rzeczą niełatwą, a zatem rozwiązania należy szukać w zmniejszeniu ilości wysyłanych przez ludzi emaili, a dokładniej ilości emaili, które otrzymujemy. Wydaje się to trudne, bo pozornie nie mamy wpływu na to, co ludzie nam wysyłają, ale istnieje pewien prosty sposób. I nie chodzi o podatek od emaili. Jeśli będziemy wymagać od piszących szyfrowania poczty przez PGP, to wydłużymy czas potrzebny na jej wysłanie (choćby dlatego, że szyfrowanie będzie musiało być przeprowadzone osobno dla każdego adresata) i spowodujemy, że nadawca będzie musiał się zastanowić, czy na pewno powinniśmy ją przeczytać. W dodatku wyeliminujemy całkowicie spam, o zwiększeniu bezpieczeństwa nie wspominając. Podejście takie ma zatem prawie same zalety, a główną wadą jest to, że mało kto używa PGP.
Brak komentarzy do “Emaile zapychają komunikację”
Skomentuj
XHTML: Dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>