Socjalizm aptekarski
Wczorajszy „Dziennik” informuje o trudnej sytuacji na rynku aptekarskim. Okazuje się, że za część leków płacą nie tylko klienci, ale także państwo (tzn. ci sami klienci z prowizją dla polityków, urzędników i innych złodziei), które przeprowadza tzw. refundację, czyli dopłaca aptekarzom do niektórych sprzedawanych leków. W rezultacie, jak twierdzi wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, Wolny rynek w tej branży stwarza wielkie pole do nadużyć. Dochodzi do tego, że niektóre apteki dopłacają pacjentom za realizowanie u nich recept. Kończy się to tak, że pacjenci kupują więcej lekarstw niż potrzebują.
Nie wiem, skąd wiceminister wie, ile lekarstw potrzebują pacjenci, ale najwyraźniej sugeruje on, że albo część lekarstw po zakupie wędruje na półkę i nigdy nie jest używana, albo pacjenci przez państwowe refundacje faszerują się lekami w nadmiarze. W każdym razie politykom się to nie podoba i chcą m.in. administracyjnie zakazać otwierania nowych aptek w niektórych obszarach, coby emeryci nie mieli za blisko i zniechęcili się do zakupów, a także wyregulować ceny w aptekach, żeby nie doprowadzić do groźnej konkurencji. Oczywiście udają, że nie widzą naturalnego rozwiązania, jakim w takiej sytuacji jest rynek, i bohatersko walczą z problemami nieznanymi w żadnym ustroju poza socjalizmem. Ale dzięki temu możemy przeczytać urokliwe wypowiedzi ministra: My wcale nie chcemy ograniczyć liczby aptek. Nikt przecież nie będzie likwidował tych, które już istnieją.
oraz Pacjentom konkurencja na rynku może się wydawać dobra, ale w efekcie za wszystko płaci państwo.
Święte słowa. Zlikwidujmy wolny rynek, póki nie zrujnuje on naszego budżetu!
Brak komentarzy do “Socjalizm aptekarski”
Skomentuj
XHTML: Dozwolone znaczniki: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>