Archiwum dla czerwiec, 2006

ZSRE nadchodzi (9)

Wczorajsza „Gazeta Wyborcza” podała interesującą informację o istnieniu sprawiedliwości klasowej w Belgii. Otóż brukselscy eurokraci płacą niższy podatek dochodowy w wysokości 15%, czym wprawiają w zawiść zwykłych mieszkańców miasta. Co prawda i tak nie ma to znaczenia praktycznego, bo budżetówka płaci podatki samej sobie, więc de facto nie płaci ich w ogóle, ale przesłanie jest jasne. W dodatku eurokratom są obce codzienne uroki biurokratycznego świata, jako że sprawy urzędowe są za nich załatwiane przez oddelegowane do tego osoby.

(więcej)

Sposób na homosiów?

W uzasadnieniu wyroku sędzia Dorota Wiśniewska podkreśliła, że sąd przez ten wyrok nie wypowiada się na temat aborcji. Rzecz nie leży w treści tej wystawy, ale w formie. Chodzi o to, że osoby, które przemieszczają się po mieście muszą być wolne od tego, aby przypadkowo nie stawać twarzą w twarz z takimi obrazami, których częstokroć nie chcą oglądać, które wywołują uczucia oburzenia, niesmaku, obrzydzenia - powiedziała.

Sędzia dodała, że taka wystawa „jest głosem w ważnej dyskusji”, ale w ocenie sądu powinna być ona urządzona w zamkniętym lub częściowo zamkniętym terenie i opatrzona napisami informującymi o jej tematyce i zawartości. Osoby, które miałyby taką ochotę, mogłyby w tej wystawie uczestniczyć. Natomiast tutaj obwiniony naraził wiele osób na to, że bez swojej żadnej woli, stawały twarzą w twarz z takimi obrazami - powiedziała sędzia.

Zaznaczyła, że dla zaistnienia wykroczenia wystarczy, że prezentowane treści wywołają uczucie zgorszenia, czyli uczucie obrzydzenia, wstrętu, niesmaku, u co najmniej jednej osoby, która jest uczestnikiem takiego widowiska.

Przywołuję uzasadnienie wyroku w sprawie Łukasza Wróbla dlatego, że jutro w Warszawie odbędzie się parada homosiów. Dobrym pomysłem byłoby więc udać się na spacer na Marszałkowską, obficie się zgorszyć, a następnie poinformować wymiar sprawiedliwości o zaistniałym wykroczeniu. Jeśli polskie sądy są konsekwentne, będzie to skuteczne uderzenie w homoaktywistów. Jeśli nie, to przynajmniej będzie wiadomo, kto jest w Polsce naprawdę dyskryminowany. Przy okazji można napomknąć coś o absurdalności przepisów o wywołaniu zgorszenia w miejscu publicznym i dobrodziejstwach płynących z prywatyzacji ulic.

Szkoda tylko, że polskie prawo nie jest precedensowe.


W Czechach nawet Zieloni nie są czerwoni

Paroubek powiedział, że, według jego informacji, jego partia posiada 101 mandatów wraz z Komunistami i jest gotowa do podjęcia negocjacji z Zielonymi celem utworzenia rządu.

W odpowiedzi na wypowiedź Paroubka, Prezes Partii Zielonych Marcin Bursik wykluczył rozmowy z Socjaldemokratami, stwierdzając, że oświadczenie Paroubka przestraszyło go i przypomniał mu o języku i obyczajach komunistów w latach 50., kiedy przeciwnicy reżimu totalitarnego byli prześladowani i rozstrzeliwani.

Nie będziemy negocjować z Socjaldemokratami, powiedział Bursik, który przed wyborami deklarował chęć rozmów z wszystkimi oprócz Komunistów. Nie podniesiemy telefonu, i nie będziemy nawet o tym dyskutować.

Zieloni są natomiast gotowi do wejścia w skład koalicyjnego rządu wraz z chadekami i ODS (aczkolwiek rozkład sił oscyluje koło 100:100 i może być problem z jego utworzeniem). To dopiero porządna lewica!

W Czechach wygrywa normalność

U naszych południowych sąsiadów odbyły się wybory parlamentarne, które wygrała najprawdopodobniej Obywatelska Partia Demokratyczna, czyli trochę łagodniejsza wersja UPR. Czesi obok normalnego prezydenta (o którym nieprzypadkowo media dla Polaków wspominają nieporównanie rzadziej niż o towarzyszach z Francji czy Niemiec) będą mieli zatem w miarę normalny rząd, co pokazuje, że nawet w demokracji zdarzają się triumfy prawicy. Co z tego, skoro w Polsce walka toczy się nadal między czarnymi lewakami z PiS a faszystami z PO, przy których na liberała wyrasta nam Roman Giertych (za co chwała mu i uznanie), a ludzie nadal zdają się sądzić, że władza powinna organizować im życie.