Archiwum dla kwiecień, 2006

Google, Firefox i naiwni dziennikarze

CHIP Newsroom zamieścił artykuł na temat inicjatywy „politycznych aktywistów”, która ma za zadanie wyeliminować Internet Eksplorera w oparciu o reklamy Firefoksa oferowane przez Google. Użytkownikom IE odwiedzającym witrynę, na której został zainstalowany specjalny skrypt, zostanie wyświetlona informacja mówiąca o tym, że IE jest do niczego i należy/trzeba (w zależności od wybranych ustawień) zainstalować Firefoksa, aby skorzystać ze strony. Wydaje się, że jest to po prostu jedna z akcji łączących przyjemne z pożytecznym i z pożytecznym, jednak nie jest to prawda.

(więcej)

Cytat dnia (19)

Kamil Durczok w wywiadzie dla „Dziennika”, w odpowiedzi na pytanie Czym się różni praca w »Faktach« od tej w »Wiadomościach«?:

TVN to firma komercyjna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dziennikarze mają tu ogromną swobodę…


ZSRE nadchodzi (8)

Kilka dni temu przez media niemal niezauważona przeszła informacja o sponsorowaniu przez Wspólnotę Europejską pewnej witryny internetowej kwotą 300 000 złotych. Tymczasem sprawa jest bardzo symptomatyczna. Mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której pieniądze przekraczające roczny dochód większości z polskich rodzin zostają po prostu wyrzucone w błoto na wsparcie inicjatywy, z której żadnego pożytku najprawdopodobniej nie będzie. 300 000 zł to kwota, za którą można by napisać cały system portalowy od zera, a nie tworzyć niedorobiony serwis oparty na phpBB. To wiedzą jednak osoby, które zajmują się tym zawodowo lub hobbystycznie (aż strach pomyśleć, że inne fundusze są również wydawane w ten sposób), a jaki przekaz dotrze do zwykłego Ludu? Ano taki, że „Unia” Europejska sfinansowała (za darmo, z dobrego serca) projekt służący budowie „społeczeństwa obywatelskiego”. Prawda jest jednak inna.

(więcej)

W walce o wolność (naszego) słowa

Jakiś czas temu przewinęła się przez Internet fala protestów przeciwko firmie Google. Naraziła się ona tym, że ośmieliła się podjąć kolaborację z chińskim rządem w sprawie cenzurowania wyników wyszukiwania z niewygodnych treści (o czym zresztą chińscy internauci są podobno informowani). Protesty były słuszne, choć skupiły się głównie na Google, które stosunkowo najmniej w tej sprawie zgrzeszyło. (Być może świadczy to o tym, że firmie tej stawia się wyższe wymagania niż takiemu np. MSN, po którym można spodziewać się samych najgorszych rzeczy).

Jednakże, jak to nieopatrznie napisała PAP, Chiny nie są jedynym państwem, w którym Google cenzuruje swoje wyniki. Podobna sytuacja występuje w Niemczech, gdzie pozbawia się wyszukiwarkę treści nazistowskich. W tej sprawie jednak się nie protestuje, a wręcz nawołuje do cenzury, tak samo jak w przypadku treści pedofilskich.

(więcej)


Bye, Kwadrans z Wolnym Rynkiem

Wyrzuciłem z planety Kwadrans z Wolnym Rynkiem. Bo okresowo zalewał ją nieaktualnymi wpisami.

Przy okazji, od jakiegoś czasu jest dostępny kanał RSS witryny UPR.