Ze szkoły za prywatne poglądy
Poniższy wpis padł ofiarą rozpowszechniania przez PAP nieścisłych informacji.
Grupa uczniów ma zostać usunięta z liceum w Radomiu. Straszne przestępstwo, jakiego się dopuścili, polegało na tym, że w prywatnych rozmowach ośmielali się niewłaściwie wyrażać o pedagogach. Na szczęście dzielni nauczyciele przeprowadzili skuteczną inwigilację swych podopiecznych i dzięki temu problem zostanie rozwiązany, po części zresztą za aprobatą kolaboracyjnego samorządu uczniowskiego. Prawie jak za starych, dobrych czasów, gdy można było trafić pod sąd za używanie gazety ze zdjęciem tow. Stalina w charakterze papieru toaletowego.
Co jest najbardziej w tej sprawie bulwersujące, to brak reakcji ze strony rodziców - czy też reakcja odwrotna do właściwej, jak w przypadku wspomnianego samorządu. Ludzie zdają się popierać kompetencje szkoły do represjonowania za prywatne, niewygłaszane na forum publicznym opinie - w imię ochrony statusu świętej krowy. Media sprawę pewnie zignorują, zajęte choćby działaniami reżimu na Białorusi. Gdyby Łukaszenko zaczął zamykać swych obywateli za to, że mają o nim złe zdanie, to podniosłaby się fala oburzenia w obronie demokracji i „praw człowieka”. Jak coś analogicznego dzieje się u nas, to wszystko jest cacy. Bo kto najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja!”?
18. marzec 2006
13:05
Rzeczywiście: http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3216921.html . Problem w tym, że głupi PAP napisał to tak, że można było to różnie interpretować. Ech… w takim razie trzeba będzie chyba schować wpis…
18. marzec 2006
12:40
Ale ja zrozumiałem tą informacje tak, że uczniowie zalogowali się jako swoi nauczyciele (dostali zaproszenie - wpisali do profilu dane nauczycieli) i pisali w różnych gronach.
18. marzec 2006
12:37
Ioj: nie tyle podszywali się, co wypisywali oszczerstwa o nauczycielach (pomijam już to, że, jak zauważył jeden z użytkowników Interii, nauczyciele okazali się być sędziami we własnej sprawie). Robili to prywatnie, tak jak to zapewne robi x% uczniów. Niby jakim prawem nauczyciele mają się do tego wtrącać? To ich dzieci?
Adas: rozmowy na czymś w rodzaju grona, do czego przecież jest potrzebne zaproszenie. To nie było publicznie dostępne forum. Analogicznie, nauczyciele mogliby relegować uczniów za to, że ci źle się o nich wypowiadali na jakiejś prywatnej imprezie. Może byłoby to zrozumiałe w przypadku prywatnej szkoły, ale w sytuacji, w której obowiązkowe jest chodzenie do państwowego kołchozu…
18. marzec 2006
9:56
I o ile wiem to nie były rozmowy między sobą a rozmowy na jakimś forum (chyba na gronie).
18. marzec 2006
2:22
Nie zrozumiałeś artykułu. Ci uczniowie nie pisali, że taki i taki nauczyciel jest be. Oni podszywali się pod tych nauczycieli.
"Uczniowie wkładali nam w usta słowa, których na co dzień nie wypowiadamy. Przypisywali nam czyny, jakich nie popełniamy nie tylko na co dzień, ale w ogóle. Wkładali nam w usta relacje o naszych ekscesach alkoholowych i seksualnych"
Kara adekwatna do popełnionego czynu, biorąc pod uwagę ogólne rozpasanie uczniów w dzisiejszych czasach.