Archiwum dla marzec, 2006

Kobiety w kamasze

Na gazeta.pl artykuł na temat poboru kobiet do wojska. Obok niego ankieta: Czy kobiety powinny odbywać służbę wojskową, tak samo jak mężczyźni? i… 52% odpowiedzi na „tak”. Czy to jakieś żarty? Ja wiem, że na Postępowym Zachodzie takie postulaty wysuwa się całkiem poważnie, ale przecież do nas ta zaraza jeszcze nie dotarła?

Ronald Reagan, libertarianin

Dość swobodnego tłumaczenie wypowiedzi tego wielkiego polityka:

Jeśli się nad tym zastanowić, to uważam, że prawdziwym sercem i duszą konserwatyzmu jest libertarianizm. Konserwatyzm uważam jedynie za błędną nazwę, tak jak liberalizm jest mylnym pojęciem na określenie liberałów - gdybyśmy cofnęli się do czasów Rewolucji, tak zwani konserwatyści byliby dziś Liberałami, a liberałowie byliby Torysami. Podstawą konserwatyzmu jest pożądanie zmniejszenia interwencji rządowych, lub decentralizacji władzy, lub większej wolności osobistej, i jest to także całkiem dobry, ogólny opis tego, czym jest libertarianizm.

Nie mogę się jednak zgodzić ze wszystkimi postulatami wysuwanymi przez Partię Libertariańską, ponieważ sądzę, że, jak w każdym ruchu politycznym, różnią nas pewne niuanse, a libertarianie żądają niemalże likwidacji rządu w ogóle lub wprowadzenia anarchii. Uważam, że istnieją legitymizowalne funkcje rządu. W porządnym społeczeństwie istnieje uzasadniona potrzeba posiadania jakiegoś rządu w celu ochrony wolności, gdyż w przeciwnym wypadku czeka nas tyrania jednostek. Najsilniejszy człowiek w okolicy przejedzie się po sąsiadach. Posiadamy rząd po to, żebyśmy nie musieli nosić ze sobą maczugi w celach obronnych. Ale znowuż, podtrzymuję swoje stanowisko, że libertarianizm i konserwatyzm podążają tymi samymi ścieżkami.


Petycja przeciwko cenzurze

Dlaczego nie warto pisać o polskiej polityce

IV RP jest właśnie w burzliwym okresie tworzenia. Dawni oligarchowie i ludzie z układu siedzą już w celach, Komisja Prawdy i Sprawiedliwości działa na pełnych obrotach, buduje się 3 miliony mieszkań, przeprowadzono obniżkę i uproszczenie podatków, matki taśmowo rodzą dzieci dzięki becikowemu, zgniły kapitalizm III RP został zastąpiony przez Polskę solidarną, a dzieci czytają już wyłącznie „Niedzielę” i „Nasz Dziennik” - i tylko Chrystus nie zszedł jeszcze z krzyża, aby dokończyć dzieła zbawienia - ale lada moment parlament przegłosuje w tym celu odpowiednią ustawę. Zaraz, zaraz - tego wszystkiego jeszcze nie wprowadzono, ale przecież sprawa jest na dobrych torach. Coś się w końcu robi, prawda?

Otóż, jak to genialnie ujęto w tekście na Kontrrewolucja.pl1, pod którym podpisuję się obiema rękami, nie robi się literalnie nic. Cała „rewolucja moralna”, „IV Rzeczpospolita” i im podobne hasła to nic więcej jak pohukiwania grupy krzykaczy, którzy bardzo chcieliby zrobić coś wielkiego, tylko nie bardzo wiedzą co, więc, póki czegoś nie wymyślą, robią zamieszanie. Skończą się rządy PiS, przyjdą kolejne wybory, a ludzie ze zdumieniem stwierdzą, że zmieniło się tak wiele, by wszystko pozostało po staremu. Na razie bowiem:

  • W ramach implementacji „państwa solidarnego” na stanowisko Ministra Finansów powołano wybitną socjalistkę, prof. Zytę Gilowską, dla której autorytetami są jeszcze bardziej wybitni socjaliści, jak Friedman czy Hayek.
  • W ramach przywracania autorytetu władzy wicemarszałkiem Sejmu uczyniono Andrzeja Leppera.
  • W celu odpartyjnienia urzędów publicznych proponowanym szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego został, znany ze swej neutralności, poseł niezrzeszony Mariusz Kamiński.
  • Realizując program „Tanie państwo” zwiększono zatrudnienie na etatach rządowych i wydatki budżetu.
  • Pod hasłem „państwa przyjaznego dla zwykłych obywateli” wprowadzono w Warszawie darmowe taksówki.
  • W celu zapewnienia stabilności rządów i likwidacji kolesiostwa podczas wyborów do parlamentu, odrzucono możliwość wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.

Widać, że rozhisteryzowane media i tabuny internetowych komentatorów, którzy panicznie protestują przeciw każdemu ruchowi złych Kaczorów, strzępią sobie język na sprawach kompletnie błahych. O polskiej polityce warto będzie pisać wtedy, gdy zacznie się w niej dziać coś ważnego. A na razie nie dzieje się nic.


1 Na ten temat pisał też Adam Wielomski: „Stracona okazja„, „Pokolenie TKM„.


Google kontra rząd USA

Podczas gdy Yahoo!, AOL i MSN bez oporów kolaborują z amerykańskim rządem, Google Inc. skutecznie ograniczyło ilość danych, jakie będzie zmuszona przekazać. Pierwotnie rząd nakazywał wydanie wszystkich adresów URL, jakie były możliwe do osiągnięcia przez wyszukiwarkę, oraz wszystkich zapytań z dwumiesięcznego okresu, natomiast po werdykcie sądu federalnego udostępnionych zostanie jedynie 50 000 losowo wybranych adresów URL. Choć sprawa nie dotyczyła prywatnych danych, to Google słusznie argumentowało, że mogłaby stać się niebezpiecznym precedensem, który stanowiłby furtkę dla nadużyć rządowych.

Nie wiem, jaka jest sytuacja prawna w Europie, ale nie sądzę, żeby prywatna firma miała tu podobne możliwości obrony przed zachłannością władzy. W podporządkowanej kolektywnym interesom Wspólnocie Europejskiej wolność postrzegana jest raczej jako przeszkoda w ich realizacji, i zapewne sądy zezwoliłyby na zajęcie danych ze względu na „ważny interes społeczny”.

Ze szkoły za prywatne poglądy

Poniższy wpis padł ofiarą rozpowszechniania przez PAP nieścisłych informacji.


Grupa uczniów ma zostać usunięta z liceum w Radomiu. Straszne przestępstwo, jakiego się dopuścili, polegało na tym, że w prywatnych rozmowach ośmielali się niewłaściwie wyrażać o pedagogach. Na szczęście dzielni nauczyciele przeprowadzili skuteczną inwigilację swych podopiecznych i dzięki temu problem zostanie rozwiązany, po części zresztą za aprobatą kolaboracyjnego samorządu uczniowskiego. Prawie jak za starych, dobrych czasów, gdy można było trafić pod sąd za używanie gazety ze zdjęciem tow. Stalina w charakterze papieru toaletowego.

Co jest najbardziej w tej sprawie bulwersujące, to brak reakcji ze strony rodziców - czy też reakcja odwrotna do właściwej, jak w przypadku wspomnianego samorządu. Ludzie zdają się popierać kompetencje szkoły do represjonowania za prywatne, niewygłaszane na forum publicznym opinie - w imię ochrony statusu świętej krowy. Media sprawę pewnie zignorują, zajęte choćby działaniami reżimu na Białorusi. Gdyby Łukaszenko zaczął zamykać swych obywateli za to, że mają o nim złe zdanie, to podniosłaby się fala oburzenia w obronie demokracji i „praw człowieka”. Jak coś analogicznego dzieje się u nas, to wszystko jest cacy. Bo kto najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja!”?


Oświadczenie Krzysztofa W.

Portal Indymedia opublikował oświadczenie Krzysztofa Wychowałka, ekologa i działacza Zielonych, którego zatrzymano niedawno za posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą. Jest to bardzo pouczająca lektura - pokazuje, jak działa i komu służy polski wymiar sprawiedliwości. Choć w teorii ma on chronić obywateli, to w praktyce działania nie różni się wiele od mafii. Może więc jest niepotrzebny?

Matki najwydajniejsze

Jak się okazuje, najbardziej wydajnymi pracownikami są matki, potocznie uważane za niedyspozycyjne. Nie jest to dziwne. O ile wolny człowiek może sobie pozwolić na lekceważenie pracy bez ponoszenia wyraźnych konsekwencji (zwłaszcza, że państwo opiekuńcze zachęca go do rozleniwiania się), to rodzic posiada już pewne zobowiązania i będzie dbał o to, żeby dziecko miało co jeść i żyło mu się dostatnio. Dlatego jeśli uzna, że w domu czegoś brakuje, to pójdzie do pracy i nie będzie narzekał, że miał nieregulaminowo krótką przerwę na kawę.

Być może właśnie dzięki temu państwa opiekuńcze jeszcze się trzymają. Na matkę można nałożyć dowolne zobowiązania - ZUS, VAT, dochodowy, akcyza i co jeszcze kasta rządzących sobie wymyśli. Ona zrezygnuje z czasu wolnego, zrezygnuje z opieki nad dziećmi i wyśle je do kołchozu, zrezygnuje z innych przyjemności, ale nie pozwoli na to, by dziecku żyło się niedostatnio. Będzie pracować po kilkanaście godzin dziennie i płacić gigantyczny haracz na rzecz mafii, bo nie ma wyboru. Rządzący politycy będą oczywiście udawać, że obchodzi ich los rodziców, będą protestować przeciwko wyzyskowi przez „kapitalistów”, będą rozdawać jakieś śmieszne ochłapy w postaci „becikowego”, nawet wielkodusznie zakażą zwalniania matek z pracy. Jedyne, czego nie zrobią, to nie obniżą podatków. Wtedy bowiem los rodzin faktycznie by się polepszył - rodzice mieliby więcej pieniędzy i więcej czasu dla swoich dzieci, a oni musieliby zrezygnować z roli suzerena i przestać być tym dobrym panem, który łaskawie opiekuje się swoimi niewolnikami. Dlatego ten nieludzki wyzysk będzie kontynuowany.


Kategorie

Od wczoraj blog jest w pełni skategoryzowany. Jeśli właściciel Joggera dopisze jeszcze kanały RSS dla kategorii, to Planeta przestanie być zalewana wpisami nie na temat.

Interia ma RSS

Zauważyłem właśnie, że Interia dorobiła się kanałów RSS, jako ostatni z wielkich portali. Wreszcie.