W czasie afer związanych z paradami równości i im podobnymi imprezami często powołuje się na wolność słowa i liberalizm jako wartości mające gwarantować swobodę reprezentowania poglądów przez rozmaite mniejszości. Jest to dość częste rozumienie liberalnej wolności, choć nie jest ono prawidłowe. Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, to polecam dyskusję na forum libertarian. Czytelnie przedstawiono w niej argumenty mówiące, dlaczego doktryna liberalna nie obejmuje kwestii zarządzania własnością kolektywną i prawa do wolności słowa (kosztem własności innych), jak i argumenty przeciwne.
