Spot wyborczy SLD (fragment przekonujący, jak bardzo partia się zmieniła):
O Wasze zaufanie walczyć będą nowi, lecz doświadczeni kandydaci.
I wszystko jasne.
Spot wyborczy SLD (fragment przekonujący, jak bardzo partia się zmieniła):
O Wasze zaufanie walczyć będą nowi, lecz doświadczeni kandydaci.
I wszystko jasne.
Dziś w „Naszym Dzienniku” na płycie DVD ma zostać dołączona „Nocna zmiana”.
TVP opublikowała kryteria udziału poszczególnych partii w jej debatach politycznych. PAP pisze:
Do udziału w debatach wyborczych organizowanych przez TVP zapraszane będą tylko te partie polityczne, które w ostatnich sondażach wyborczych otrzymały co najmniej jeden procent poparcia - poinformował w środę rzecznik TVP Jarosław Szczepański.
Dla każdego człowieka myślącego logicznie oznacza to, że można już wysyłać dziękczynne listy następującej treści:
Drogi Rzeczniku Kochanej TVP
Właśnie przeczytałem w Internecie, że ujawniliście wreszcie Państwo kryteria według jakich będziecie dopuszczać do programów wyborczych przedstawicieli partii biorących udział w nadchodzących wyborach. Cieszy mnie to niezmiernie, tym bardziej, że owe kryteria spełnia Platforma Janusza Korwin-Mikke. Dotychczas rzadko oglądałem różnego rodzaju programy publicystyczne ponieważ brali w nich udział właściwie sami nudni socjaliści prowadzący nudne dyskusje o tym czy podatki powinny być bardzo wysokie czy może bardzo bardzo wysokie i czy bogatych należy okraść na bardzo dużo, czy może lepiej na bardzo bardzo dużo. Rzekłbym, że były bardzo, bardzo nużące. Dzięki Januszowi Korwin-Mikkemu dyskusje na antenie Waszej, co ja piszę, wszak TVP to Nasza stacja, nabiorą wigoru i staną się z pewnością o wiele ciekawsze. Cieszę się niezmiernie, że już wkrótce zobaczę owego dżentelmena w muszce w naszej wspaniałej Telewizji Publicznej, na którą opłacam regularnie wraz z rodziną abonament, a która jak dotąd poskąpiła mi przyjemności oglądania i słuchania prawdziwej, wolnorynkowej prawicy. Dziękuje Wam z całego serca i wyrażam szczerą wiarę w to, że gdy Janusz Korwin-Mikke i jego ludzie zdobędą władzę to po zlikwidowaniu państwowej telewizji ludzie tak wspaniali jak Wy znajdą bez żadnego problemu pracę w jakiejś prywatnej stacji telewizyjnej.
Natomiast ludzie z TVP interpretują to inaczej:
Jak podała TVP są to obecnie: PO, PiS, Samoobrona, SLD, LPR, PSL, SdPl i PD.
W rozmowach telefonicznych stwierdzają, że jedno z kryteriów to wcześniejsze uczestnictwo partii w programie „Forum”, jako wyznacznika partii posiadającej doświadczenie w debatach publicznych
. Oczywiście ludowi przedstawia się inną wersję, żeby sądził, że zasady przyznawania państwowego czasu antenowego są niezależne od stacji.
Przeanalizujmy jednak, jak kształtuje się pozycja PJKM w ostatnich sondażach.
wyslalem w przyplywie wzburzenia taki list do gfk-polonia:
bardzo rzetelne biuro badania opinii publicznej: ostatni sondaz dotyczacy
woborow prezydenckich, zabraklo Wam oczywiscie Janusza Korwin-Mikke.
cytuje za onet.pl:
Sondaż wykazał. że Donald Tusk uzyskał poparcie 41 proc. ankietowanych (w
porównaniu z poprzednim badaniem z 19-21 sierpnia wzrost o 10 pkt proc.),
Lech Kaczyński 23 proc. (spadek o 1 pkt proc.), Włodzimierz Cimoszewicz 17
proc. (spadek o 1 pkt proc.), Andrzej Lepper 10 proc. (spadek o 2 pkt
proc.), Maciej Giertych 3 proc. (wzrost o 1 pkt proc.), Marek Borowski 2
proc., Jarosław Kalinowski - 1 proc., Henryka Bochniarz i Stanisław Tymiński
poniżej 1 proc.badanie wykonane dla dziennika „rzeczpospolita”.
Jesli to Rz nie zamiescila wyniku JKM prosze uznac ta uwage za niebyla.
Jesli blad lezy po Waszej stronie to.. brak mi slow.otrzymalem taka odpowiedz:
Pan Janusz Korwin-Mikke nie znajduje się na liście badanych kandydatów
otrzymanej przez nasz instytut z dziennika „Rzeczpospolita”. Redakcja
„Rzeczpospolitej jest zleceniodawcą tego badania, jedynym właścicielem
danych i jedynym podmiotem mogącym wprowadzać zmiany w kwestionariuszu
ankiety.Tak to wygląda.
Pozdrawiam
Maciej Siejewicz
GfK Polonia
Public Affairs and Communication[…]
TVP kłamie zatem w żywe oczy. Nie dziwi mnie to zupełnie. Jan Dworak pracuje już sobie na przychylność nowych szefów, którzy wobec dobrych wyników w sondażach stracili jakoś zapał do prywatyzacji rządowej telewizji. Poza tym nie można przecież dawać głosu barbarzyńcom, który postulują całkowitą prywatyzację najważniejszej tuby propagandowej układu okrągłostołowego. Jak to ujął Stefan Bratkowski, W demokracji każdemu wolno mówić głupstwa i każdemu wolno miotać obelgi. Problem w tym, czy demokracja kogoś takiego eksponuje jako partnera do rozmowy
. I na tym to polega: potrzebna jest rządowa telewizja, która przedstawia ludziom różne odcienie różu jako pełne spektrum sceny politycznej i dzięki niej ludzie wiedzą, spomiędzy kogo mają wybierać. Bo co by się stało, gdyby TVP troskliwie nie czuwało nad obywatelami? Może zaczęliby myśleć samodzielnie? Do tego przecież nie można dopuścić…
TVP, ja was proszę, wy się chociaż nie kamuflujcie.
Jutro o godz. 11 na Wirtualnej Polsce odbędzie się czat z JKM.
Strona postawiona na serwerze domowym działa zdecydowanie za wolno. W dodatku czasami nie działa w ogóle, a komputer musi być włączony przez 24h na dobę. Trzeba będzie zatem wykupić sobie hosting z obsługą Pythona i crona (nie sądzę, żeby serwery uczelniane to udostępniały, a takie są wymogi techniczne planety). Za radą Macieja Miąsika będzie to prawdopodobnie Superhost, jednak nie uśmiecha mi się płacić 99 PLN + haracz rocznie. Stąd trzeba będzie znaleźć jeszcze kogoś, kto będzie zainteresowany taką ofertą i z tym może być problem. Eh.
TVP nadal starannie wypełnia swoją misję. (do pobrania jest m.in. żenujące wydanie Panoramy, inkryminowany materiał zaczyna się od dziewiątej minuty). Ja mam tylko nadzieję, że po 25 września mediom będzie bardzo trudno znaleźć takich dyspozycyjnych socjologów, którzy będą tłumaczyć, jak to się stało, że nielicząca się partia z marginalnym poparciem osiągnęła taki, a nie inny wynik w wyborach.
Czas i miejsce konwencji wyborczej Platformy JKM zostały dobrane niewątpliwie korzystnie, jako że pogoda dopisała i w niedzielne, słoneczne popołudnie na rynku Starego Miasta znalazło się wielu sympatyków, członków oraz zwykłych przechodniów, którzy mogli podziwiać „Dowody na niezmienność programu UPR”, czyli materiały z poprzednich kampanii wyborczych. Z głośników leciały trzy upeerowskie piosenki na przemian z jakąś muzyką klasyczną, dzieci bawiły się w fontannie, słoneczko świeciło, na rynku powiewały flagi UPR/PJKM, rozdawano ulotki i proporczyki, sprzedawano książki konserwatywno-liberalne oraz koszulki i w takiej atmosferze około godz. 14 rozpoczęła się konwencja i przemówienia (mówców wymieniono niekoniecznie chronologicznie).
Niestety panie Joanna Chmielewska, Krystyna Sienkiewicz i Małgorzata, żona JKM, „się pochorowały” i nie przybyły. Dlatego po przemowach nastąpiła prezentacja kandydatów do parlamentu. Frekwencja była raczej kiepska (a szkoda, bo ci, co przybyli, mieli okazję zrobić sobie zdjęcie z JKM do materiałów promocyjnych). Następnie na scenie, przy akompaniamencie „Podatków”, pojawił się gwóźdź programu, czyli Janusz Korwin-Mikke, który, po przedstawieniu swojej rodziny, której duża część również kandyduje, miał najdłuższe z przemówień. I trzeba przyznać, że ze świecą można szukać polityka o zbliżonym choćby talencie krasomówczym. Przy JKM pozostałe wystąpienia wypadły po prostu blado. I choć jest to zapewne po części celowy efekt wynikający m.in. z różnicy w długości przemówień, to nie bez powodu Jan M. Fijor pisze, że Upada morale pionierów i liderów i tylko Janusz Korwin-Mikke trzyma się dzielnie, choć i jemu zapał siada.
. Nie wyobrażam sobie, jak mógłby skutecznie poprowadzić kampanię cywiligant - poprzedni prezes UPR. JKM jest osobą, dzięki której ruch konserwatywno-liberalny istnieje w świadomości społeczeństwa i UPR bez niego miałaby automatycznie co najmniej o połowę mniejszy potencjał. (Ale tego zdają się nie zauważać jego oportunistyczni, do niedawna wewnątrzpartyjni krytykanci, dla których jest on źródłem wszelkich niepowodzeń).
Wystąpienie lidera w zasadzie zakończyło oficjalną część konwencji, która trwała około 45 minut. (W jej trakcie na rynku pojawił się pojazd firmowy - dzieło okręgu poznańskiego). Po niej JKM miał się udać spacerem na Plac Zamkowy wraz z osobami popierającymi poglądy konserwatywno-liberalne, ale zostało to opóźnione przez wywiad dla telewizji i zdjęcia wraz z kandydatami do parlamentu. (W międzyczasie pełnomocnicy okręgowi udali się do siedziby UPR na ulicy Nowy Świat 41, gdzie otrzymali materiały promocyjne). Następnie JKM już wybierał się na plac, ale co około dwa metry był zatrzymywany przez ludzi, którzy prosili go o autograf. W końcu jednak spacer doszedł do skutku i przy Krakowskim Przedmieściu niedobitki uczestników konwencji rozeszły się w kierunkach bliżej nieokreślonych, a JKM udał do samochodu (jakkolwiek miał też propozycje podróży dorożką). Tak zakończyła się konwencja wyborcza Platformy JKM.
Ogólnie imprezę można uznać za udaną. Choć obyło się bez fajerwerków i skupiono się jedynie na przekazie werbalnym, a większość przemówień wypadła „tylko” przyzwoicie, to to najważniejsze było już znakomite i wyborcom powiedziano to, co powinni usłyszeć. Była PAP, było TVP. Było też ASME, które jednak nie udostępniło za darmo pełnego materiału z konwencji. Jeśli sztab chce faktycznie wygrać wybory, to dobrze byłoby dogadać się z K. Pawlakiem i udostępnić pełne nagranie w sieci.
Warto też odnotować to, że siedziba partii została prawie całkowicie ogołocona z ulotek - zostały jedynie czerwone niedobitki jednej z pierwszych wersji.
Dostępne są:
Kupiłem sobie „Największe Głupstwo Tygodnia 2000-2005”. W numerze z 5 czerwca 2004 wyróżnienie zostało przyznane publicystom „Newsweeka” za tekst o młodych politykach. Pani [a.f.] narzeka, że, wspominając o różnych mainstreamowych partiach, autorzy kogoś pominęli:
[…] jaki polityk, w tym samym wieku, który odniósł autentyczny sukces w swojej partii, nie został wymieniony?
Za niewykonanie zadania, dwa razy Ogórkiem po głowie!
Dziś można stwierdzić, że jego sukces był jeszcze większy, bo oprócz tego, że był on najmłodszym prezesem z liczących się partii, to kierowana właśnie przez niego organizacja zdecydowała się na precedensowe rozwiązanie, które z tego choćby powodu pozwoli jej na przejście do polskiej (europejskiej? światowej?) historii polityki - usunięcie z partii urzędującego prezesa. Szkoda, że pani [a.f.] nie mogła tego wiedzieć podczas przyznawania nagrody.
Darmowe buty
Czyli głupi Korwin, lub odwrotnie
Tylko zazdrościć nam takim krajom,
W których za darmo buty rozdają…Nie są za piękne, ani szczególne,
Za to - darmowe, takie - ogólne.
Kiedy nadejdzie chlapa czy zima,
To obywatel - zawsze wytrzyma!
A jak już z wiekiem drą się pomału,
Dają komisje buty z przydziału.
W tych soc-komisjach są specjaliści,
Żeby nie było ludzkiej zawiści.No bo ludziska, już kombinują:
Dajcie mi nowe, stare szwankują,
Buty wymieńcie - piszą podania -
Lewy za ciasny - są odwołania…Żeby nikt nie mógł głupa im palić,
Muszą komisje wszystko ustalić:
Komu - do domu, komu - dla sportu,
A komu wydać z pierwszego sortu.
Żeby nie było oszukiwania,
Biorą komisje - pokwitowania.Ale i biorą ponoć łapówki
Od elegantów, co chcą mieć nówki!Na spec-komisje - przyszła już pora
Bo się korupcja zrobiła spora.
Tajne agencje też są konieczne,
Żeby zwalczanie było skuteczne.
Śledzą komisje inne komisje -
Każda komisja swoją ma misję.
Rosną urzędy i ministerstwo,
Żeby nie rosło butów paserstwo,
Żeby nie brano fantów i w łapę!
Bierz but - bez kantów i nie na gapę!Jakiś tam Korwin - gada coś - głupi:
Buty - niech każdy, sam sobie kupi!
Jeden - na miarę, drugi - drewniaki…
Mówi, że lepszy jest system taki.
Zmniejszyć podatki! Dość biurokracji!
Wszystkie komisje - do likwidacji!
Jeszcze coś mami, że niby draństwo,
Że się butami zajmuje państwo!Mądrze tłumaczą socjal-działacze:
Że buty kupią… tylko bogacze,
A biednych nie stać będzie na buty -
I będą boso - jak przyjdzie Luty!
A jak zamarzną? - To czyja wina?
Niech nikt nie słucha głupot Korwina!No i za darmo uczą już młodzież:
Fajna by była darmowa - odzież,
Fajnie by było darmo się leczyć…
Trudno młodzieży temu zaprzeczyć…Choć darmowemu nie jestem wrogi,
Czuję się - niczym but z lewej nogi,
No bo czasami widzę to czarno -
No bo skąd mają na to - za darmo?Jan Gładkow
Jakiś czas temu pisałem tutaj:
W artykule o witrynach internetowych kandydatów na prezydenta Wirtualna Polska opisała zawartość stron części kandydatów, a o reszcie napisano, że stron nie ma lub nie udało się ich znaleźć. (Przemilczano kompletnie Stanisława Tymińskiego, który pierwsze trzy akapity w swoim życiorysie poświęcił na przekonywanie czytelników, że nie jest wariatem). Tak się składa, że obok kandydatów najprawdopodobniej faktycznie nieposiadających witryny internetowej umieszczono też JKM. W komentarzach do artykułu ktoś zwrócił jednak uwagę na to, że jego strona istnieje. Poza tym o dziwną niemoc można by podejrzewać autorkę, która nie potrafi znaleźć strony będącej pierwszym wynikiem dla zapytania „Korwin-Mikke” w wyszukiwarce WP. Wobec tego postanowiono nie kompromitować redakcji i informację o braku strony JKM usunięto… i już. Teraz w tekście nie ma ani słowa o JKM, mimo że jest wiele o jakichś Janach Pyszkach czy Zbigniewach Rolińskich.
Dziś na chlew-UPR w którymś z komentarzy wyczytałem odnośnik do inkryminowanego artykułu, w którym autorka dopisała:
A na koniec słów kilka do rozjuszonych Internautów, którzy zarzucają mi ignorowanie strony Janusza Korwin Mikkego i Stana Tymińskiego. Otóż w założeniu powyższy tekst traktuje o oficjalnych serwisach wyborczych osób ubiegających się o fotel prezydenta RP, a nie o „jakiś tam” internetowych stronach polityków, którzy, tak się składa, kandydują. A o ile wzrok nie myli, www.pjkm.pl jest stroną Platformy - partii pana w musze (świadczy o tym choćby nazwa). Korwin Mikke, owszem, pojawia się, w końcu to jej lider oraz założyciel, informuje też o swej kandydaturze, i… na ten temat tyle. […] Proszę więc wnikliwiej czytać.
Rozumowanie raczej nietrafione, bo strona PJKM dotyczy zarówno partii, jak i samego kandydata na prezydenta - o tym drugim informuje zresztą napis na stronie głównej: Witamy na stronach najlepszego kandydata na prezydenta!
. Rozumiem jednak, że tego autorka wnikliwie nie doczytała…