Rozdwojenie jaźni
Jan M. Fijor (ten, którego Cimoszewicz pozwał za artykuł we „Wprost”) w wywiadzie dla Liberatora:
L: Czy należy Pan do jakiejś partii?
JMF: do UPR-u
[…]
L: A co Pan sądzi o inicjatywie Platformy Janusza Korwin-Mikkego?
JMF: Nie rozumiem dlaczego rozwalił program UPR i wymyślił nowy byt. Życzę mu dobrze, ale po raz kolejny polegnie, a wraz z nim UPR.
[…]
L: Czy weźmie Pan udział w referendum konstytucyjnym oraz w wyborach prezydenckich i parlamentarnych?
JMF: Wezmę, ale oddam nieważny głos w ramach akcji 51 proc.
L: Dlaczego zamierza Pan oddać głos nieważny? Czy nie rozsądniej byłoby zagłosowanie na ktorąś z liberalnych partii? Czy zgodziłby się Pan z takim stwierdzeniem, że bojkot wyborów, lub oddanie nieważnego głosu, to w zasadzie oddanie głosu na lewicę?
JMF: Glos nieważny to również głos. Bojkot wyborów ma na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa, że - bez względu na nazwę - cala polska elita polityczna jest mocno lewicowa. W tym znaczeniu każdy głos oddany na którąkolwiek z partii jest głosem oddanym na lewice.
UPR jest partią wyjątkową. Najpierw była zapewne pierwszą w historii polskiej (światowej?) polityki, która usunęła urzędującego prezesa, potem pierwszą, która miała dwóch prezesów - przedpołudniowego i popołudniowego - a teraz ma też członków, którzy idą na wybory i nie zagłosują na nią.
Logika niektórych anarchistów jest doprawdy idiotyczna.
20. wrzesień 2005
18:07
Marian Krzaklewski szedł na czele marszu protestacyjnego wobec rządu, którym (z tylnego siedzenia) kierował.
Tomasz Nałęcz był szefem sztabu Borowskiego, ale mu się odwidziału i został szefem sztabu Cimoszewicza.
Taka "idiotyczna logika" to w Polsce normalność, więc… ;-)