Archiwum dla sierpień, 2005

KUL obnażony

IPN twierdzi, że zna już skalę inwigilacji środowiska naukowego na KUL. Według informacji instytutu uniwersytet zaszczyciło swą obecnością 50 TW. IPN najwyraźniej jednak nie dla wszystkich jest wiarygodny i to samo zagadnienie jest badane również przez komisję abp. Józefa Życińskiego, którego ulubionym hobby jest wspieranie spółdzielni konfidentów „kryjemy się nawzajem”. Ciekawi mnie, jak duże będą rozbieżności między wynikami tych dwóch śledztw i czy abp Życiński po ich zakończeniu nadal będzie miał czelność osobom ujawniającym agenturalną przeszłość różnych „Historyków” przylepiać łatki „rekordzistów prymitywizmu moralnego”. W każdym razie na pewno nie jest to ostatnie słowo dyżurnego „autorytetu moralnego” w sprawie lustracji i usłyszymy jeszcze niejedno o biednych konfidentach, którzy nikomu żadnej szkody nie wyrządzili, a tak w ogóle to wszystko było przecież dawno i nieprawda.

Wieści z frontu. Znakomite wieści!

Po radykalnych zmianach w UPR Platforma Janusza Korwin-Mikke rozpoczęła przygotowania do nadchodzących wyborów. Uruchomiona została witryna internetowa ugrupowania, która co prawda nie jest jeszcze kompletna, ale wygląda nadspodziewanie profesjonalnie (na kod źródłowy i wykorzystanie Flasha spuśćmy zasłonę milczenia…).

Strona sprawia tak dobre wrażenie, że zauważyły to nawet siły, którym zależy na utrzymaniu przy władzy obecnej bandy karierowiczów i złodziei. W artykule o witrynach internetowych kandydatów na prezydenta Wirtualna Polska opisała zawartość stron części kandydatów, a o reszcie napisano, że stron nie ma lub nie udało się ich znaleźć. (Przemilczano kompletnie Stanisława Tymińskiego, który pierwsze trzy akapity w swoim życiorysie poświęcił na przekonywanie czytelników, że nie jest wariatem). Tak się składa, że obok kandydatów najprawdopodobniej faktycznie nieposiadających witryny internetowej umieszczono też JKM. W komentarzach do artykułu ktoś zwrócił jednak uwagę na to, że jego strona istnieje. Poza tym o dziwną niemoc można by podejrzewać autorkę, która nie potrafi znaleźć strony będącej pierwszym wynikiem dla zapytania „Korwin-Mikke” w wyszukiwarce WP. Wobec tego postanowiono nie kompromitować redakcji i informację o braku strony JKM usunięto… i już. Teraz w tekście nie ma ani słowa o JKM, mimo że jest wiele o jakichś Janach Pyszkach czy Zbigniewach Rolińskich.

(Podobnie uczynił ze swoim spotem wyborczym Donald Tusk, gdy zauważono pewną niespójność w tym, jak córka Kasia mówiła, że pamięta ojca wychodzącego o 4 rano do pracy fizycznej. Córka ma 18 lat, a Tusk pracował na budowie w latach 1982-89. Uczmy się kłamać).

Warto też odnotować, jak zabawia się TNS OBOP, jeden z ośrodków kształtowania opinii społecznej (choć pewnie nie tylko on), który z uporem maniaka w sondażach bada poparcie dla niestartującej w wyborach UPR, „zapominając” za to o Platformie JKM. Dezinformacja działa.

Wobec takiego zachowania mainstreamowych mediów ważna staje się informacja w Internecie. To medium jest zawsze bardziej przyjazne UPR, a to prawdopobnie ze względu na decentralizację oraz łatwiejszy dostęp do informacji i związane z nim ograniczone możliwości manipulowania opinią publiczną przez różnych inżynierów dusz. W badaniu Gemiusa JKM uzyskał 5% poparcia (śmiem twierdzić, że jest ono większe wśród użytkowników przeglądarek alternatywnych, które chyba blokują wyskakujące okienka z ankietami), w sondzie na IDG.pl ma 10%, a w niedawnym sondażu na WP uzyskał 6%. To wszystko jeszcze przed rozpoczęciem właściwej części kampanii wyborczej. Dlatego ważne będzie informowanie internautów o tym, że do wyborów ruszy partia, której program nie zakłada, tak jak u reszty, iluzyjnego ograniczania złodziejom dostępu do koryta (co w praktyce oznacza zagarnianie koryta dla siebie), tylko likwidację samego koryta. To brak informacji będzie główną bronią w tej kampanii. Idiotyczne poglądy Leppera można było łatwo zdeprecjonować. Z Platformą JKM nie można tak postąpić i dlatego całkiem możliwy jest scenariusz, że będzie się z nią walczyło głównie milczeniem. Apeluję zatem o użycie przycisku w stylu Antipixel z góry tej strony lub poniższego bannera (dostępnego też na blogu Marcina Michty):

Do 16 sierpnia należy zgłosić wymaganą ilość podpisów poparcia w wyborach - i wszystko wskazuje na to, że uda się je uzbierać. W ciągu niecałych dwóch dni zebrano ponad 1500 podpisów pod kandydaturą Stanisława Michalkiewicza (publikującego m. in. felietony w serwisie biznesowym Interii) w wyborach do Senatu. Obecnie trwa podobna akcja w sprawie prof. Zbigniewa Religi, który w wyborach wystartuje z list Platformy JKM. Z list platformy wystartuje także prof. Bogusław Wolniewicz. W zanadrzu jest jeszcze jedna z bardzo znanych osobistości (najprawdopodobniej niebędąca politykiem), jednak jej personaliów na razie nie ujawniono. Są to informacje dobre między innymi dlatego, że trudniej teraz będzie przypinać upeerowcom etykietki nieszkodliwych wariatów, bo musiałoby to spaść po części również na te szacowne osobistości.

Należy odnotować też wsparcie dla poglądów wolnościowych ze strony środowisk, od których niekoniecznie należało się go spodziewać. Tow. Marek Król i jego „Wprost” już od dłuższego czasu wyrażają poglądy tak wolnorynkowe, że lewacy nie mogą chyba nazwać tego inaczej jak nachalną propagandą. Z kolei Leszek Miller w jednym z ostatnich numerów tygodnika zamieścił „Manifest Millera”, który okazuje się być manifestem antysocjalistycznym (ten centroprawicowy polityk to jednak temat na osobną notkę).

Oprócz powyższych dobrych wiadomości należy też odnotować, że w tegorocznej kampanii Platforma JKM będzie dysponować znacznie większym budżetem niż UPR we wcześniejszych wyborach. To wszystko już widać - a totalitarystów i złodziei w związku z tym informuję, że mogą zacząć się bać. Nie zatrzymacie wolnościowców. Nie tym razem.


A teraz chwila muzyki…

Dwie piosenki warte wysłuchania. Jedna stara, druga nowsza.

Wyborcza kłamie

Gazeta.pl:

KoLiber

Działająca od kilku lat grupa młodych osób, które określają się jako zwolennicy kapitalizmu i jednocześnie wartości konserwatywnych. Często uciekają się do happeningów, organizują pikiety, marsze uliczne, świętują Międzynarodowy Dzień Wolności i Dobrobytu. Jeden z członków KoLibra zorganizował ostatnio w Łodzi kontrowersyjną wystawę zdjęć nienarodzonych dzieci. Związani głównie z PiS i PO.

Przede wszystkim KoLiber to nie „grupa młodych osób”, tylko stowarzyszenie. Rozumiem, że dla GW miano stowarzyszenia można nadać tylko organizacjom prezentującym słuszną linię poglądów - reszta to nieliczący się, niezorganizowany motłoch. I nie „związani głównie z PiS i PO”, tylko przede wszystkim z UPR (co można sprawdzić przeglądając listę władz stowarzyszenia). Ta partia jest jednak dla towarzyszy z GW trędowata (to znaczy „nie umiemy z nimi polemizować, więc ich zamilczmy”) i nie należy przedstawiać jej w pozytywnym świetle.

Warto też odnotować, jak GW przedstawiła postać Ernesto Guevary, o którym Wikipedia pisze: he was appointed commander of the La Cabana Fortress prison. During his term as commander of the fortress from 1959–1963, he oversaw the hasty trials and executions of many former Batista regime officials, including members of the BRAC secret police (some sources say 156 people, others estimate as many as 500). Poet and human rights activist Armando Valladares, who was imprisoned at La Cabana, documented Guevara’s particular and personal interest in the interrogation, torture, and execution of prisoners.:

Ernesto Che Guevara

Ur. w 1928, lekarz, podróżnik, w 1959 roku, razem z braćmi Castro, wziął udział w obaleniu kubańskiego dyktatora Fulgencio Batisty. Po rewolucji został ministrem przemysłu na wyspie. Później jednak gwałtownie sprzeciwiał się polityce zarówno ZSRR jak i USA. Wyjechał do Afryki, by tam organizować ruchy partyzanckie. Po nieudanej próbie wywołania rewolucji uciekł do Boliwii. Zginął w zasadzce w 1967. Jest symbolem buntu.

To również jest najzupełniej zrozumiałe, bo Guevara był przecież marksistą…


Dorobiłem się własnej planety.

Uruchomiona została Planeta wolnościowa (nazwa robocza). Serwis grupuje wpisy z blogów liberalnych lub prawicowych, które udostępniają kanał RSS. Ponadto udostępnia własny kanał RSS, który może być zastępnikiem dla kilku innych. Rozwiązanie to z powodzeniem jest już stosowane w przypadku wielu projektów informatycznych, gdzie jedna witryna zbiera wpisy z blogów osób związanych z konkretnym pakietem oprogramowania. Mam nadzieję, że eksperymentalna planeta prawicowa okaże się podobnie użyteczna.

Adresy blogów, których na planecie nie ma, a które powinny się tam znaleźć, przesyłać można Jabberem na adres nerf@chrome.pl lub emailem na krzysztof.jurewicz[tu wstawić małpę]gmail.com.

Opieka państwa nad duszami

Rząd III RP przyjął plan inżynierii umysłów na lata 2007-2013. Zgodnie z najnowszymi trendami w opiniach naszych okupantów o tym, co jest dobre dla rozwoju dusz ludu (lub dla kieszeni okupantów, którzy muszą oszczędzać na budżecie, żeby koryto było większe), najlepszym rozwiązaniem jest teraz odpłatność za edukację, ale tylko w szkolnictwie wyższym. Na pytanie, dlaczego tylko w szkolnictwie wyższym, a nie w całym, można by szukać odpowiedzi w pewnej zapomnianej nauce, zwanej logiką, ale przecież tak niepostępową dyscypliną matematyki nikt się w nowoczesnym świecie już nie zajmuje.

Rząd ustalił również, że szkoła za mało „wychowuje” i dlatego należy zwiększyć indoktr…wychowanie prowadzone w szkołach. Jak to wygląda w praktyce, można się było przekonać podczas niedawnej kampanii propodatkowej, w której uczniów przekonywano, że podatki płacić trzeba, bo dzięki temu są pieniądze na autostrady, szpitale itd. Oczywiście zapewne nie wspominało się o tym, że obywatel wydałby swoje pieniądze dużo bardziej efektywnie, ale, wobec tego, że wspomnianej logiki jest w szkole mało, niewielu słuchaczy zapewne to zauważyło.

Rządowi inżynierowie dusz ustalili poza tym obowiązek przedszkolny już dla pięciolatków. Jest to oczywiście zrozumiałe - dziecko, siedząc w domu, izoluje się od świata zewnętrznego, może wiązać się zbytnio ze zdemoralizowaną i zdegenerowaną rodziną, od której przejmie niewłaściwe nawyki lub poglądy, a czasem nawet stanie się wobec niej lojalne - i komu wtedy, wzorem radzieckim, będzie się stawiało pomniki? Dziecko otoczone troskliwą opieką szkoły, zwłaszcza państwowej, nauczy się dostosowywać do realiów współczesnego świata. Zapozna się z metodami redukcji stresu (niestety, oprócz środków podawanych doustnie w płynie reszta nie jest obłożona podatkiem - ale zapewne jest to świadoma polityka państwa, które wie, co należy wspierać, aby ludziom nie chciało się ruszać koryta), nauczy się oszukiwać przełożonych, bić młodszych kolegów, traktować (nie bez słuszności) obowiązki jako zadania, których celem jest jedynie bezproduktywne zajmowanie komuś czasu i zdobędzie wiele innych przydatnych umiejętności. Jednym słowem: same korzyści. Dlatego należy wspierać rolę państwa w edukacji młodych ludzi, zwłaszcza, że im wcześniej się ona zacznie, tym skuteczniej będzie można im mówić, że „państwo rządzi, państwo radzi, państwo nigdy was nie zdradzi”.

A koryto coraz większe…


Hołmpejdż

Uruchomiłem stronę domową. Na razie nie ma tam wiele treści (wikipedyści powiedzieliby, że jest to stub), ale może się kiedyś rozrośnie.

Blockquote source 0.11

Kiedy ktoś zabiera się za robienie rozszerzenia do Firefoksa bez znajomości XUL-a i JavaScriptu (dzięki Greasemonkey compiler tacy dyletanci mogą to sobie na to pozwolić, a nawet zdarzy im się umieścić swój projekt na Mozilla Update), a w dodatku samego rozszerzenia dokładnie nie przetestuje, to z dużym prawdopodobieństwem skończy się to błędami. Wersja 0.11 rozszerzenia Blockquote source nie tworzy już odnośników, gdy nie podano atrybutu cite.