KUL obnażony
IPN twierdzi, że zna już skalę inwigilacji środowiska naukowego na KUL. Według informacji instytutu uniwersytet zaszczyciło swą obecnością 50 TW. IPN najwyraźniej jednak nie dla wszystkich jest wiarygodny i to samo zagadnienie jest badane również przez komisję abp. Józefa Życińskiego, którego ulubionym hobby jest wspieranie spółdzielni konfidentów „kryjemy się nawzajem”. Ciekawi mnie, jak duże będą rozbieżności między wynikami tych dwóch śledztw i czy abp Życiński po ich zakończeniu nadal będzie miał czelność osobom ujawniającym agenturalną przeszłość różnych „Historyków” przylepiać łatki „rekordzistów prymitywizmu moralnego”. W każdym razie na pewno nie jest to ostatnie słowo dyżurnego „autorytetu moralnego” w sprawie lustracji i usłyszymy jeszcze niejedno o biednych konfidentach, którzy nikomu żadnej szkody nie wyrządzili, a tak w ogóle to wszystko było przecież dawno i nieprawda.
11. sierpień 2005
21:27
Kiedyś, czas jakiś temu, podczas picia wódki z tzw. "oszołomami" oblewającymi czerwoną farbą konsulat nieistniejącego już wtedy ZSRR słuchałem opowieści, jak klerykom w pewnym seminarium dawano wilczy bilet, jeśli znaleziono u nich "NCz!"…
"Ale to było dawno temu, i w dodatku usłyszane od oszołomów, więc się nie liczy…"