Umarł król, niech żyje król - UPR bez Wojtery!
Straż UPR usunęła z partii Stanisława Wojterę, dotychczasowego prezesa i „radnego PiS z litości”. Następnie nowym prezesem wybrano Jacka Boronia, człowieka „znikąd”, tzn. z Nowego Jorku. Oznacza to ostateczne fiasko kabaretowych rozmów koalicyjnych ze wszystkimi, którzy byliby skłonni przygarnąć prezesa Wojterę na swoje listy (w przypadku powodzenia rozmów z PiS UPR startowałaby z jednej listy z byłymi ludźmi Samoobrony). Oznacza to też zwycięstwo ludzi, którzy nie wstydzą się swoich poglądów i którzy chcą iść do wyborów samodzielnie, nie chowając się pod sukno popularniejszych partii.
Oczywiście pojawiły się już głosy oburzenia, jak to ktoś ujął, demagogów, karierowiczów i manipulatorów
(wraz z zapowiedzią utworzenia nowego ruchu konserwatywno-liberalnego), ale w tej sytuacji wypada tylko zacytować fragment niedawnego tekstu JKM:
Niech żyje UPR! Na złość tym, co doprowadzili ją do paraliżu. Pociągniemy ją za sobą. Niedowiarki odpadną - a tym, co idą naprzód, mówię:
Nie lękajcie się!
11. czerwiec 2005
0:02
słyszymy to samo od co najmniej 10 lat… i co? gdzie to "do przodu" Korwina prowadzi? dbanie o "czystość rasową" członków nie prowadzi do niczego innego, jak tylko zkonizacji UPR'u. i to mówię jako sympatyk…
6. czerwiec 2005
23:20
Tyle, ze pewnie takiej listy w mym miescie nie bedzie :-(
6. czerwiec 2005
14:41
Prawdopodobnie UPR i tak będzie startować z list PJKM.
6. czerwiec 2005
10:58
no i po co było zakładać P-JKM ??? Nie można tak było od razu?
5. czerwiec 2005
1:33
Niech żyje UPR. Niech im poparcie wzrośnie do 4,9%. ;-)
4. czerwiec 2005
22:16
No, wreszcie!