Równościowa retoryka
Na stronie głównej Joggera można znaleźć wpis traktujący o debacie na temat Parady Równości.
Joanna Kluzik-Rostkowska: W jaki sposób chcecie podkreślić swoją orientację na paradzie?
Tomasz Bączkowski: Nasza parada nazywa się Paradą Równości. Nie jest to parada gejów i lesbijek.
Joanna Kluzik-Rostkowska: Kto jest z kim nierówny? Jak pana zdaniem przebiega ten podział? Rozumiem, że skoro jest Parada Równości, to jest jakaś nierówność w założeniu.
Tomasz Bączkowski: Wydaje mi się, że pani niewłaściwie postawiła pytanie. My nie mówimy o nierówności. Mówimy o równości i cieszylibyśmy się, gdyby prezydent Kaczyński i wszyscy ludzie uczestniczyli w naszej paradzie.
Joanna Kluzik-Rostkowska: Homoseksualizm nie ma z tym nic wspólnego? To nie jest demonstracja homoseksualistów?
Tomasz Bączkowski: To jest demonstracja równości…
Joanna Kluzik-Rostkowska: Wobec czego?
Tomasz Bączkowski: Równości wszystkich ludzi wobec idei.
Joanna Kluzik-Rostkowska: Wobec jakiej idei?
Tomasz Bączkowski: Wobec idei równości.
Ten cytat jest oczywiście smakowity i wejdzie, mam nadzieję, do kanonu lewicowej retoryki, ale i inne są ciekawe. Choćby pogląd wyrażony przez eksportową gwiazdę ideologicznej lewicy, Marię Szyszkowską, z którym całkowicie się zgadzam:
To nieporozumienie, że ktoś powołuje się na liczbę osób reprezentujących jakiś pogląd. I twierdzi, że w związku z tym ten pogląd jest słuszny, bo większość go wyznaje. To nonsens. Tak nie wolno robić.
Bardzo słusznie. Zlikwidujcie więc wreszcie demokrację.
Dwie wypowiedzi (Marii Szyszkowskiej i Tomasza Bączkowskiego) mogą jednak niepokoić:
Chciałabym przypomnieć, że na dziełach pisanych przez homoseksualistów wychowują się kolejne pokolenia.
Pamiętam spotkanie burmistrzów stolic europejskich. Lech Kaczyński nie został na nie zaproszony, dlatego że w zeszłym roku nie dał zgody na Paradę Równości. Nasze miasto na tym straciło.
Uwzględniając to i sprawę Rocha Buttiglione, nie można już chyba zaprzeczać temu, że w Unii Europejskiej promuje się wybrane grupy społeczne, wykazując się jednocześnie nietolerancją dla konserwatywnych poglądów?1
1Oddzielną sprawą jest to, czy należy zezwalać na takie marsze. Jednak jeśli sie już uchwala przepisy umożliwiające ich zakazywanie, to nie należy mieć pretensji do prezydenta miasta o to, że z nich korzysta.
25. maj 2005
19:25
Cóż, nic tylko przytaknąć…