Archiwum dla kwiecień, 2005

ZSRE nadchodzi (2)

Zajmijmy się Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej wchodzącą w skład traktatu konstytucyjnego ustanawiającego tę organizację. Politycy unijni zamieścili w nim, poza standardowymi marksistowskimi hasłami wolności, równości i braterstwa (nazywanego tutaj solidarnością), inne interesujące zapisy.

Artykuł II-2. Prawo do życia

2. Nikt nie może być skazany na karę śmierci ani nie może nastąpić jej wykonanie

Postanowienie to ma zapewne zastosowanie również w przypadku wojny…

Artykuł II-5. Zakaz niewolnictwa i pracy przymusowej

2. Nikt nie może być zmuszony do świadczenia pracy przymusowej lub obowiązkowej.

Oznacza to, co jest jedną z pozytywnych cech konstytucji, że zniesiona zostaje przymusowa służba wojskowa, ale także zakach pracy np. więźniów (co już nie jest dobrym pomysłem, podobnie jak zniesienie kary śmierci).

Bardzo interesujący jest fragment:

Artykuł II-19. Ochrona w przypadku usunięcia, wydalenia lub ekstradycji

2. Nikt nie może być usunięty, wydalony lub wydany w drodze ekstradycji do państwa, w którym istnieje poważne niebezpieczeństwo skazania go na karę śmierci, […].

Co to oznacza w praktyce? Ni mniej ni więcej, jak choćby to, że w przypadku schwytania Osamy bin Ladena na terenie Europy nie zostanie on wydalony do Stanów Zjednoczonych. USA na pewno ucieszą się z takiego zapisu.

Artykuł II-23. Równość mężczyzn i kobiet

Należy zapewnić równość mężczyzn i kobiet we wszystkich dziedzinach, w tym w sprawach zatrudnienia, pracy i wynagrodzenia.

Zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub przyjmowaniu środków zapewniających określone korzyści dla płci mniej licznie reprezentowanej.

A zatem dojdzie do ustawowego wprowadzenia jednego z wielu lewackich absurdów - rządy będą miały obowiązek dbać o to, by kobiety i mężczyźni byli reprezentowani równolicznie w profesjach takich, jak szambonurek, wojskowy, sprzątaczka, prostytutka (jest to sprzeczne z zasadą niedyskryminacji, również zawartą w konstytucji, ale czy kogoś to obchodzi?). Będzie to doskonały powód do śmiechu, ale nie dla nas, tylko dla reszty świata, i niewątpliwie wytworzy to nowe miejsca pracy w kabaretach. Innych zalet nie widzę.

Dla kontrastu zacytujmy teraz fragment innej konstytucji, która funkcjonowała już na ziemiach polskich - Konstytucji 3 Maja:

Nade wszystko zaś prawa bezpieczeństwa osobistego, wolności osobistej i własności gruntowej i ruchomej, tak jak od wieków każdemu służyły, świętobliwe nienaruszenie zachowanie mieć chcemy i zachowujemy; zaręczając najuroczyściej, iż przeciwko własności czyjejkolwiek żadnej odmiany lub ekscepcji w prawie nie dopuścimy; owszem, najwyższa władza krajowa i rząd przez nią ustanowiony żadnych pretensji pod pretekstem iurium regalium i jakimkolwiek innym pozorem do własności obywatelskich bądź w części, bądź w całości rościć sobie nie będzie. Dla czego bezpieczeństwo osobiste i wszelką własność komukolwiek z prawa przynależną jako prawdziwy społeczności węzeł, jako źrenicę wolności obywatelskiej szanujemy, zabezpieczamy, utwierdzamy i aby na potomne czasy szanowane, ubezpieczone i nienaruszone zostawały, mieć chcemy.

(O tym i o innych postanowieniach naszej konstytucji można poczytać w artykule Andrzeja Orkowskiego w najnowszym „Najwyższym Czasie!”).

Takie postanowienia oczywiście nie znalazły się i nie znajdą w konstytucji europejskiej, która zezwala na odebranie własności w interesie publicznym. Socjaliści i komuniści w ogóle wszystko robią w interesie publicznym, tj. dla „dobra” Ludu. Tylko dlaczego Lud jest później niewdzięczny i usiłuje uciec na Zachód, do kapitalistycznych wyzyskiwaczy?

Firefox też nie lubi XHTML

Najsłynniejsze oprogramowanie nieobsługujące typu MIME application/xhtml+xml to oczywiście MSIE oraz Google. Jednak również Mozilla Foundation nie odnosi się z sympatią do tego rozwiązania. W FAQ dla twórców stron internetowych odradza się korzystanie z typu application/xhtml+xml, mimo że W3C zaleca stosowanie tego typu MIME dla dokumentów XHTML. W dodatku przy tym typie MIME Firefox nie umożliwia zapisywania kompletnych stron internetowych (XHTML wraz z arkuszami stylów i wstawionymi obiektami).

Czy nikt w Mozilla Foundation nie bierze pod uwagę tego, że ten typ MIME może być skuteczną bronią w wojnie technologicznej? Czy oni nie rozumieją, że strony podane w application/xhtml+xml to udogodnienie dla webmastera, dzięki któremu jego przeglądarka zachowuje się po części jak Validator, a nie uciążliwość narzucona przez maniaków z W3C?


Cytat dnia (5)

Z traktatu konstytucyjnego UE:

Unia popiera postęp naukowo-techniczny.

Cytatowi należy się wyróżnienie za niekonsekwencję - wypadałoby do niego dopisać np. to, że Unia popiera również wiele innych rzeczy, jak ładną pogodę, wysokie kursy akcji na giełdzie, pisanie dobrego oprogramowania komputerowego, dobry humor, a jest przeciwna trzęsieniom ziemi, opadom gradu i uderzeniom meteorytów. Traktat jest pod tym względem bardzo niespójny i jest to niewątpliwie ważny powód do jego odrzucenia (bo jego pozostałej części nie można „nic” zarzucić).

ZSRE nadchodzi (1)

Od 1 stycznia w sieci pojawi się nowa domena - .eu. Będzie to kolejny etap na drodze ku integracji i tworzeniu tzw. „społeczeństwa europejskiego”. Najważniejsze dla tego procesu jest obecnie przyjęcie konstytucji europejskiej. Zapoznajmy się zatem z fragmentem dokumentu, który być może przyjdzie nam ratyfikować:

Artykuł 2. Wartości Unii

Unia opiera się na wartościach poszanowania godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego i poszanowania praw czowieka. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności i niedyskryminacji

Pomijając już fakt, że pojęcie wolności kłóci się z pojęciem równości, nowa Unia ma wpisany w konstytucję fakt bycia organizacją socjalistyczną, nieszanującą własności prywatnej i wolności słowa. Już samo to implikuje konieczność ingerencji w wewnętrzne sprawy państw członkowskich w celu pilnowania przestrzegania zasady równości i braterstwa. Analizujmy dalej:

Artykuł 3. Cele Unii

3. Unia działa na rzecz trwałego rozwoju Europy, którego podstawą jest zrównoważony wzrost gospodarczy, społeczna gospodarka rynkowa o wysokiej konkurencyjności, ukierunkowana na pełne zatrudnienie […]

Zwalcza wykluczenie społeczne i dyskryminajcję oraz popiera sprawiedliwość społeczną i ochronę socjalną, równość kobiet i mężczyzn, solidarność międzypokoleniową i ochronę praw dziecka.

Konieczność zapewnienia równości w rozwoju spowoduje, że państwa odstające od innych będą musiały dostosować się do poziomu rozwoju pozostałych. A ponieważ trudno jest słabszym dogonić lepszych, nastąpi równanie w dół, rzecz typowa dla socjalizmu. Jednak i to, a także konieczność zapewnienia równości społecznej, wymusi konieczność ingerencji w wewnętrzne sprawy państw członkowskich (Wam tu, towarzysze, całkiem dobrze się powodzi. Nie podzielicie się?).

Przyjrzyjmy się teraz przymiotom, jakie będzie posiadała Wspólnota Europejska po ratyfikacji traktatu. A są nimi:

  1. Konstytucja
  2. Rada Ministrów (dawna Komisja Europejska)
  3. Parlament
  4. Hymn
  5. Flaga
  6. Osobowość prawna
  7. Częściowo wspólna waluta
  8. Własna domena narodowa

Czy zatem racji nie mają liberałowie mówiąc, że przyjęcie konstytucji doprowadzi do powstania nowego superpaństwa? Ależ skąd, konstytucja nie naruszy suwerenności państw członkowskich (tak przynajmniej twierdzą w FAQ). W końcu i takie PRL miało pewną autonomię. Więc nie powinna nas przerażać perspektywa członka ZSRE - jako PSRE będziemy przecież mogli mieć własny parlament, prezydenta i rząd. Przynajmniej na razie…


Jak pokonać IE?

Wg najnowszych statystyk Gemiusa, ubytek użytkowników IE został zahamowany i przeglądarka ta ma obecnie 83,4% polskiego rynku. Można się było spodziewać tego już od jakiegoś czasu, gdy widoczne się stało wolniejsze zdobywanie rynku przez Firefoksa. Na tę sytuację miały z pewnością wpływ ostatnie błędy wykryte w produktach MF, ale główna przyczyna jest zapewne inna. Po prostu większość użytkowników, która stawia wysokie wymagania co do interfejsu przeglądarki, zainstalowała już sobie coś lepszego - Firefoksa, Operę lub jedną z nakładek na IE, których Gemius nie uwzględnia. Reszta najwyraźniej nie uważa za potrzebne używanie czegoś lepszego i raczej nie ma co liczyć na zmianę ich poglądów.

W przygotowaniu jest już IE 7, które ma podobno zawierać panele i kilka innych funkcji znanych z alternatywnych przeglądarek - tych, które klienci uznają za użyteczne. Po ukazaniu się Longhorna w systemie Microsoftu będzie domyślnie preinstalowana „nowa, lepsza” przeglądarka, która będzie zawierała wszystko, co potrzebne użytkownikom do korzystania z WWW. To m. in. dzięki takim zabiegom Microsoft pokonał Netscape. W ten sam sposób może on w przyszłości pokonać Firefoksa. Znów pojawi się argumentacja „Po co mam używać czegoś innego, skoro mam IE?” i znów będzie niełatwo przekonać kogoś do zmiany przeglądarki.

Powyższy scenariusz dotyczy oczywiście sytuacji, w której walka o użytkownika nie będzie się toczyć na płaszczyźnie renderowania stron internetowych. Microsoft bowiem może łatwo wygrać wojnę na interfejs i funkcjonalności, ale nie może wygrać wojny technologicznej (a jeśliby wygrał, to odbyłoby się to tylko z korzyścią dla Internetu). Oni po prostu nie są w stanie od ręki zaimplementować obsługi XHTML, CSS2, CSS3, MathML, XInclude, XPointer, SVG, PNG, MNG i może jeszcze kilku języków. Dlatego najskuteczniejszą metodą walki z IE, daleko lepszą od wstawiania różnych przycisków na stronę i organizowania akcji typu StopIE, jest obecnie tworzenie stron wykorzystujących nowoczesne technologie. Użytkownik może bowiem znieść to, że jego przeglądarka zawiera 17 krytycznych błędów bezpieczeństwa, ale nie będzie miał wyboru, jeśli jego ulubiona strona wyświetli mu się niepoprawnie lub nie wyświetli w ogóle. Ten sposób pociąga za sobą oczywiście pewne ograniczenie grupy docelowej witryny - i dlatego nie jest stosowany przez duże serwisy - ale w prywatnych stronach jest korzystny zarówno dla ich twórców, jak i odbiorców.

Jak zatem obrzydzić życie użytkownikom IE? Najprościej, a zarazem najskuteczniej, jest stworzyć poprawną stronę w XHTML i zaserwować ją przeglądarce z typem MIME application/xhtml+xml. Użytkownicy Joggera mogą go sobie łatwo przestawić w panelu konfiguracyjnym joga. W PHP można to natomiast ustawić za pomocą następującego kawałka kodu:

<?php header("Content-Type: application/xhtml+xml"); ?>

Internet Explorer (przynajmniej do SP2) po prostu nie będzie w stanie wyświetlić takiej strony. Główną wadą tej metody jest to, że nie obsługuje jej Google i strony z takim typem MIME nie zostaną przez niego zindeksowane, co dla wielu osób jest problemem. Tym sposobem ta popularna wyszukiwarka staje się jednym z większych hamulcowych w rozwoju Internetu - groźba zignorowania przez nią jest bardzo skuteczna i m. in. przez to tak niewiele stron internetowych korzysta z tego rozwiązania. Niestety, Google nie zacznie wspierać tego typu MIME jeżeli nie będzie on szeroko używany, skąd prosty wniosek, że trzeba się poświęcić, jeśli chce się skutecznie zwalczać IE. Z drugiej strony, jeżeli strony nie ma w wyszukiwarce, to istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że zwykły użytkownik IE na nią natrafi. Najkorzystniejsze obecnie wydaje się więc zastosowanie skryptu, który wszystkim przeglądarkom będzie serwował typ application/xhtml+xml, a jedynie dla Googlebota text/html (co by jednak dyskryminowało inne wyszukiwarki, co nie jest do końca uczciwe).

Inną, mniej skuteczną metodą pognębienia użytkowników IE jest usunięcie z dokumentów znaczników z informacjami o stylach (które powinny być zawarte w deklaracjach XML dokumentu), co zaowocuje niezaładowaniem arkuszy stylów (zobacz kod źródłowy tej strony, jeśli nie wiesz. jak się do tego zabrać). Przy dobrze napisanej stronie spowoduje to, że IE wyświetli linijka po linijce czarny tekst na białym tle:

Najczęściej chyba stosowanym sposobem dyskryminacji IE jest wykorzystywanie zaawansowanych stylów CSS i niedostosowywanie strony do IE. Często wyświetli on stronę na tyle błędnie, że użytkownik wyraźnie odczuje, że coś jest nie tak.

Wszystkie powyższe działania byłyby mało skuteczne jeszcze 2-3 lata temu, gdy wykorzystanie alternatywnych przeglądarek nie przekraczało 5%. Użytkownik napotykając na błędne działanie stron stwierdzał, że to właśnie po jej stronie leży wina i nie wyciągał z tego właściwych wniosków. Natomiast obecnie, gdy większość osób słyszała o alternatywnych przeglądarkach, duża część użytkowników zdecyduje się sprawdzić, jak „błędna” strona działa u kolegi, co może mieć tylko pozytywny skutek. Oczywiście efekt będzie mocniejszy, jeśli strona będzie popularna, używana przez znajomych nawracanego i zawierać potrzebne mu treści, ale powinien wystąpić również w przypadku niepopularnych stron, jeśli tylko będzie ich wystarczająco wiele. Tak więc, Drogi Czytelniku, jeśli masz własną stronę internetową, nie lubisz Internet Eksplorera lub zależy ci na rozwoju technologicznym Internetu, rozważ proszę zastosowanie którejś z opisanych tu metod. Z góry dziękuję.

JKM o podatkach na Interii

Dzisiaj o 1400 w portalu Interia.PL odbędzie się spotkanie na temat „Jakie podatki w Polsce?”, którego gośćmi będą Janusz Korwin-Mikke i Janusz Lisak. Przy okazji portal podał interesującą statystykę: Obniżenia podatków chce aż 94 proc. Polaków, ale tylko 16 proc. godzi się na mniejsze świadczenia socjalnych dla najuboższych.. A to oznacza, że 84% obywateli tego kraju to socjaliści…


Dostępna jest relacja ze spotkania.


Postęp w przeglądarkowej ewangelizacji

W listopadzie 2002 r. pewna strona internetowa witała użytkowników Mozilli komunikatem:

Uwaga !!! Używasz przeglądarki Netscape Navigator lub Communicator!
Przeglądarki tej rodziny (w tym także polska Sylaba Komunikator) mają BARDZO poważne problemy z prawidłową interpretacją arkuszy stylów CSS. W wyniku tego moja strona wygląda w tych przeglądarkach paskudnie! Na zły wygląd serwisu jest tylko jedno rozwiązanie - zacząć używać o wiele lepszej przeglądarki jaką jest Internet Explorer 6…

Poczytajmy teraz, co pisze autor tamtego komunikatu obecnie:

Czy Firefox może być wyrocznią w sprawie prawidłowego tworzenia stron zgodnie ze standardami. Chodzi mi o to, że gdy oleję IE, który sam dla siebie jest standardem, to jeśli strona w Firefoxie wyświetla mi się w 100% tak jak chciałem, to czy mogę założyć, że ona jest zgodna ze standardami?

Na samej witrynie zaś znajduje się następująca informacja:

Serwis ten jest zoptymalizowany dla przeglądarki Firefox. Duża zgodność z ogólnie przyjętymi standardami powoduje, że w przeglądarkach prawidłowo interpretujących te standardy (Mozilla, Opera, Konqueror) strona ta wygląda dokładnie tak, jak zaplanował autor i działa w 100% bez żadnych ograniczeń.

Używasz Internet Explorera? To nie mniej żalu, że część serwisu nie działa, a wszystko wokół wygląda paskudnie i brzydko!

Po takich przypadkach najlepiej widać, jak wielki postęp dokonał się w nawracaniu ludzi na Wielkiego Jaszczura i jego pobratymców z W3C.

Burza w UPR

Na Prawica.net pojawiła się notka pt. „Michalkiewicz odchodzi, nowa partia JKM?”, w której można przeczytać:

Stanisław Michalkiewicz odszedł z UPR. Janusz Korwin Mikke zakłada nową partię. Stanisław Wojtera chce zażegnać kryzys.

Na nasze strony zawędrował list Stanisława Wojtery, Prezesa UPR do członków.
Fragment ilustrujący kryzys w UPR:

Pan Stanisław odszedł, wpłynął wniosek do Straży o usunięcie mnie z partii, wiceprezes Popiela sugeruje coś na kształ puczu, choć jasno nie formułuję swoich myśli.

Jeśli nie chcemy ostatecznej klęski UPR to zachowajmy umiar i spokoj.[…]

Według niepotwierdzonych informacji Janusz Kowrwin Mikke założył partię, do której jednak nie wstąpił, pozostając w UPR.

Konflikty w UPR były widoczne już wcześniej - ostatni konwent był tak burzliwy, że podobno grupa zwolenników prezesa Wojtery zbyła JKM-a słowami zjeżdżaj, gdy ten próbował nawiązać z nimi dyskusję. Wtedy na stronach UPR pojawiło się jednak oświadczenie Stanisława Wojtery i Janusza Korwin-Mikke:

Po Konwencie Członkowie UPR mogli odnieść wrażenie, że Partia jest na krawędzi rozpadu. Gdy dym opadł i obudziliśmy się rano stwierdziliśmy, że podziały są co prawda głębokie, ale w gruncie rzeczy dotyczą jedynie taktyki. W sprawach ideowych i programowych stoimy ramię w ramię. […]

Tym razem jednak nie zanosi się na pokojowe zakończenie sporu. Na Antysocjalistycznym Mazowszu pojawił się rzekomo list zawierający wypowiedź następującej treści:

Drodzy UPR-owcy!

Zapewne do wszystkich z nas dotarła już wiadomość o złożeniu rezygnacji z członkostwa w Unii Polityki Realnej przez Pana Prezesa Stanisława MICHALKIEWICZA dziś w południe.

Rozmawiałem z Panem Prezesem S. MICHALKIEWICZEM przez telefon.
Rzeczywiście sobotnie obrady Rady Głównej stanowiły istotę raka trawiącego UPR od dłuższego czasu. Wiedzieliśmy o tym, widzieliśmy i odczuliśmy to na własnej skórze w naszym Okręgu już w latach 2003-2004. Niewielu wierzyło, że to w ogóle możliwe. Teraz już nikt nie ma żadnych wątpliwości.

W sobotę po roszadzie zwiększającej siłę „grupy Wojtery” w Radzie Głównej (Prezes Wojtera wymienił na stanowisku Sekretarza M. Bonickiego na A. Wielomskiego, zyskując 1 osobę w RG) i wystąpieniu pana reprezentującego Sąd Naczelny (P. Nakonieczny), który w konkluzji stwierdził, że nie kryje tego iż decyzje, jakie podejmuje, są polityczne, wszystko było jasne. (Sąd unieważnił wszystkie prócz 1 uchwały konwentu i stwierdził, że przedłuża się kadencja wszystkich niewybranych na konwencie władz, prócz władzy wiceprezesa S. Żółtka).
Doszliśmy do granicy absurdu i miejsca, za którym można się będzie już tylko wstydzić.

Przed nami pytanie: Czy Unia Polityki Realnej ma mieć dewizę „po trupach do celu” czy też zgodnie z naszą Deklaracją Programową ciągle „wierzymy, że w walce o to ważniejsze są środki niż cele”. Kilka lat temu w Tarnowie S. Wojtera stwierdził, że jeśli to ostatnie zdanie rzeczywiście w dokumentach jest, to trzeba je czym prędzej wykreślić. Już wiemy dlaczego.

Stąd nie mam wątpliwości że S. Wojtera wobec powyższych nie zrezygnuje wraz ze swoją grupą z członkostwa w UPR i nie pójdzie prosić PiS, PO czy kogo tam jeszcze, by dali „miejsca biorące” w Sejmie” w dowód wielu zalet. Sam zresztą był taką moją sugestią (szczerze?) zdziwiony. Przecież nie tak miało być…
Ale by ktoś wziął na listę, potrzebne było wiano w postaci braku UPR. Niestety, cała misterna konstrukcja, ów plan wspomniany przez skarbnika na Konwencie zwołanym w podejrzanych okolicznościach, zawaliła się za przyczyną jednej brakującej Cegły.
Tak jest zawsze, gdy naruszy się Fundament.

Apeluję do UPR-owców o pozostanie w kontakcie.
Wkrótce podejmiemy właściwie kroki.

Prezesów Okręgów proszę o poinformowanie podłegłych Oddziałów.

Wojciech Popiela
wiceprezes UPR

Warto przytoczyć również następujący komentarz internetowy:

Wszystko zaczelo sie od kuszenia UPR przez PIS. Okazalo sie ze prawie 50% elektoraatu PIS i PO jest wymienne. PIS moze stracić na rzezcz PO tak duzo bo slabo jest widoczna opcja prokapitalistyczna. Daltego Kaczynski zaproponowal czesci UPR
uczestniczenie w ich listach aby zneutralizowac te obawy elektoratu.
Jednak na przeszkodzie stala uchwala Konwentu o zakazie sojuszu z innymi istniejacymi partiami. Po propozycji PIS akcja byla natychmiastowa. SN UPR uniewaznil wiekszosc uchwal a nawet te o zakazie. Droga do szczescia stala otworem. Michalkiewicz powiedzial dość.
Bylem tylko na sobotnim Konwentyklu wiec co bylo na RG nie wiem. Część czlonkow UPR chce dac kopa pupilkowi …….. np. Popiela cos kombinuje a JKM sprawdza dzialanie listy adresowej pewnie chce ratowac UPR bo bez SM to juz tylko przybudowka PIS.

Zaowocowało to rozpoczęciem akcji wysyłania do PiS listów następującej treści:

Jako członek UPR (sympatyk UPR = proszę wybrać), wyrażam sprzeciw wobec agenturalnej działalności PiS wymierzonej w UPR poprzez próbę przekupstwa Pana Stanisława Wojtery obietnicą na liście wyborczej PiS do Parlamentu, pod warunkiem rozbicia UPR

Informuję, że wobec Pana Stanisława Wojtery został skierowany wniosek o usunięcie Go z UPR do Straży UPR.

Niezależnie od powyższego informuję władze PiS, że poparcie dla działań Pana Stanisława Wojtera wśród członków i sympatyków UPR jest znikome, o czym świadczy fakt, że od kilku miesięcy w ogóle nie wyjeżdżał On z Warszawy na żadne spotkanie z członkami i sympatykami UPR w Polsce, bo nikt Go nie zaprasza.

Pan Stanisław Woltera to nie UPR.
Przyjmując o na swoja listę wyborczą niż zyskacie poparcia zdecydowanej większości członków i sympatyków UPR, od których to zależy rzeczywiste poparcie wśród wyborców.

Oświadczamy, że nie uda się Wam zniszczyć UPR poprzez przekupienie Pana Stanisława Wojtery, a Unia Polityki Realnej na terenie Warszawy wystawi samodzielną listę UPR.

A co mówią sami zainteresowani? W „Najwyższym Czasie!” jedynie bardzo niewiele mówiący komunikat Wojtery z posiedzenia Rady Głównej UPR, bardzo lakoniczna informacja o posiedzeniu Konwentyklu UPR, uwaga JKM: Już ten tekst miał być znacznie dłuższy - ale wydarzenia w UPR sprawiły, że nie miałem dość czasu. i notka w „Postępie w Europie”: P. Jerzy Haider został przewodniczącym nowej partii - Sojusz Przyszłość Austrii (BZÖ). Kiedy partia Korwin-Mikkego?. Na stronie UPR - poza wspomnianym komunikatem - cisza.

Najwyraźniej więc, jeżeli oczywiście powyższe informacje są prawdziwe, w najbliższej przyszłości albo w UPR nastąpi rewolucja, albo partia ta rozpadnie się.


Michalkiewicz występuje z UPR

Jeden z założycieli Unii Polityki Realnej, publicysta „Najwyższego Czasu!”, portalu Interia i wielu innych mediów, Stanisław Michalkiewicz, występuje z partii w celu zapisania się do… LPR. Jest to już drugi wiceprezes, który w ostatnim czasie zdezerterował do innego ugrupowania politycznego. Czyżby rządzenie UPR prowadziło do wniosków, że partia ta nie jest w stanie osiągnąć sukcesu wyborczego? Najwyraźniej tak, skoro osoba o poglądach zdecydowanie wolnościowych jest skłonna przepisać się nawet do partii narodowo-socjalistycznej w zamian za pewne miejsce w przyszłym parlamencie.

Ciekawe powinny być reakcje na to wydarzenie redakcji „NCz!”, który w zasadzie nie powinien publikować tekstów osoby przynależącej do wrogiej mu ideowo partii, oraz Interii, która może zepsuć sobie opinie zamieszczając twórczość członka partii „prawicowych” oszołomów.

Krok na prawo, krok na lewo

(Nakrapiany ogar ujada gdzieś we mgle, przerażony miota się bez celu, bo nic nie widzi. Żadnych śladów na ziemi oprócz tych, które sam pozostawia, więc węszy na boki zimnym, czerwonym, gumowatym nosem, ale wdycha tylko zapach własnego strachu, który pali mu wnętrzności jak gorąca para.) I mnie będzie tak paliło, kiedy będę wam to wszystko opowiadał, o szpitalu, o niej, o chłopakach, i o McMurphym. Milczałem tak długo, że wypłynie to ze mnie z hukiem wezbranej wody, a wy pewnie pomyślicie, że facet, który to opowiada, bredzi, cholera, i majaczy; pomyślicie, że to wszystko jest zbyt straszne, żeby mogło się wydarzyć naprawdę, zbyt potworne, żeby było prawdziwe. Zrozumcie proszę, że trudno mi jest zachować jasność myśli, kiedy do tego wracam. Ale to wszystko prawda, nawet jeśli nie miało miejsca.

Nowa matura ustna z języka polskiego to pierwszy w historii RP egzamin, w którym uczeń nie musi się wykazać wiedzą, jaką reżym uważa za niezbędną. Może wybrać sobie temat zgodny z jego zainteresowaniami i poglądami i zanalizować pod takim kątem, jaki uważa za stosowny. Komisja egzaminacyjna ocenia jedynie sposób jego realizacji, umiejętność rozmowy i argumentacji oraz poprawność językową. Nie może natomiast narzucać własnego rozumienia tematu. Pod tym względem jest ona dużo bardziej prawicowa od starej matury (abstrahując od faktu, że w prawicowym państwie nie byłoby obowiązkowego egzaminu maturalnego). Główną wadą nowej matury ustnej jest w tej sytuacji… niewielki czas na prezentację. Prezentacja materiału, który kompletowało się (teoretycznie) przez kilka miesięcy w ciągu maksymalnie 20 minut jest nieporozumieniem. Nie ma czasu nawet na porządne pobieżne omówienie tematu, nie mówiąc już o wygłaszaniu elaboratów na temat różnych subtelności omawianych dzieł. Szkoda.

Dla odmiany nowa matura pisemna przewróciła się na lewo - jeśli abiturient nie wykaże się jedynie słusznym, reżymowym tokiem rozumowania, to traci szanse na dobry wynik. Idealny maturzysta ma mózg w 100% kompatybilny z kluczem odpowiedzi, ładnie pisze i odwołuje się do różnorodnych kontekstów. Nie wykazuje się własną inwencją, bo przecież jest tylko jedna prawda i jedna logika - wszystko inne to niebezpieczne elementy rewolucyjne, które mogą zabić w umysłach uczniów tak „wartościową” jednolitość.