Portale: 7thGuard, copyleft.art.pl, magazyn „Ha!art” oraz kwartalnik „Krytyka Polityczna” rozpoczęły zbieranie podpisów pod listem otwartm przeciw wprowadzeniu patentów na oprogramowanie. Znajduje się w nim następująca argumentacja przeciw patentom:
Uważamy, że przyjęcie przez Radę Unii dyrektywy wspierającej patenty tego typu […] wpłynie na pogłębienie różnic w dostępie do wiedzy oraz idących za tym dramatycznych nierówności gospodarczych na świecie.
Komuś najwyraźniej pomyliła się tutaj problematyka patentów z problemem dostępności kodu źródłowego oprogramowania, bo patenty nie ograniczają dostępu do wiedzy - one jedynie ograniczają możliwości jej wykorzystania w celach zarobkowych. Autor tego zdania następnie stwierdza, że pociągnie to za sobą powiększenie nierówności gospodarczych na świecie. Ponieważ są one „dramatyczne”, nie sądzę aby chodziło mu o różnice między USA a Europą (chociaż tak mogłoby się rzeczywiście stać). Autorowi chodzi zapewne o różnice gospodarcze między Europą a krajami tzw. Trzeciego Świata. Ponieważ wprowadzenie patentów w Europie nie będzie miało bezpośredniego wpływu na tempo rozwoju tych krajów (bo niby w jaki sposób), zmiana musi zajść w Europie, i musi być to zmiana pozytywna. Wynika z tego zatem, że wprowadzenie patentów byłoby dla Unii Europejskiej korzystne gospodarczo.
Pojawienie się w tego typu liście tych socjalistycznych bredni przestaje dziwić, gdy dostrzeże się, że redaktorem naczelnym firmującej akcję „Krytyki Politycznej” jest laureat prestiżowej nagrody „Kwaśnego Ogórka”, tow. Sławomir Sierakowski, który podpisał się pod petycją jako trzeci (po Honeyu i redaktorze „Ha!artu”).
Najbardziej deprymujące wydaje się być jednak to, że pod tym quasisocjalistycznym manifestem podpisały się takie osoby, jak:
- Jacek Sierpiński, informatyk, autor portalu Libertarianizm.pl
- Robert Cichowlas, admin serwisu e-upr.org
- Marcin Bajer, informatyk, Sekretarz Okręgu Małopolskiego UPR
Być może po prostu nie zwróciły one uwagi na ten fragment, ale być może uznały, że podpiszą go, gdyż zgadzają się z ogólną ideą listu, choć nieco różnią się w szczegółach. Oznaczałoby to, że pozwala się socjalistom zawłaszczać sprawy, których dotychczas nie dotyczył podział na lewą i prawą stronę sceny politycznej.